Archiwum

6 października 2019
XXVII Niedziela Zwykła

Czytania liturgiczne:

Ha 1, 2-3; 2, 2-4

Ps 95

2 Tm 1, 6-8. 13-14

Łk 17, 5-10

WCIĄŻ AKTUALNA PROŚBA

Wiara jest darem, jest łaską i gdy została ofiarowana – została również zadana. Czyli wymaga stałej troski, by mogła wzrastać i rozwijać się.

W dzisiejszej Ewangelii Apostołowie proszą Pana Jezusa: „Przymnóż nam wiary”. I to jest bardzo ważna wskazówka dla mnie – o wiarę należy prosić Tego, kto może ją dać. Zatem prośba o tę łaskę powinna być stale obecna w mojej błagalnej modlitwie do Pana. Wciąż aktualna i wciąż ponawiana.

s. Katarzyna OP

 

29 września 2019
XXVI Niedziela Zwykła

Czytania liturgiczne:

Am 6, 1a. 4-7

Ps 146

1 Tm 6, 11-16

Łk 16, 19-31

Jezusowa volta

Jeszcze zostały nam w uszach słowa z ostatniej niedzieli, gdzie Pan pochwalił nieuczciwego rządcę, a już w kolejnych słowach nastąpiła volta.

Jezus nagle i w sumie jakby nie wiadomo dlaczego mówi faryzeuszom przypowieść o Bogaczu i Łazarzu.

Jest to na pierwszy rzut oka Ewangelia o pochwale ubóstwa, które zyskuje sobie skarby w niebie. Niestety myślenie w kategoriach mam-nie mam, winien-ma doprowadza nas do optyki faryzejskiej, przed którą przestrzega nas Jezus.

Faryzeusze pokpiwali sobie z rabbiego z Nazaretu, odczytując jego słowa jako zachętę do kombinowania i szukania swoich korzyści.

Ci wielcy Narodu, którzy byli elitą Izraela, przecież byli wierni Pismu i Prorokom. Oni nigdy by nikomu nie dawali takiej nauki, bo przecież nikt nie ma prawa przeinaczać Mojżeszowych przykazań. Niestety sami wpadli w swe zabójcze knowania, bo jak mówi Pismo  ci, którzy bez Prawa zgrzeszyli, bez Prawa też poginą, a ci, co w Prawie zgrzeszyli, przez Prawo będą sądzeni. Nie ci bowiem, którzy przysłuchują się czytaniu Prawa, są sprawiedliwi wobec Boga, ale ci, którzy Prawo wypełniają, będą usprawiedliwieni.Bo gdy poganie, którzy Prawa nie mają, idąc za naturą, czynią to, co Prawo nakazuje, chociaż Prawa nie mają, sami dla siebie są Prawem. Wykazują oni, że treść Prawa wypisana jest w ich sercach”.

Bóg nie zmienia Prawa, On pragnie, aby zostało wypełnione, aż wszystko się spełni, dlatego do tego, kto stawia wszystko na jedną szalę i odbiera rzeczywistość jednowymiarowo, przychodzi Jezus, który mówi: jeśli jesteś mądry i masz otwarte serce i oczy, zobaczysz jeszcze więcej i zrozumiesz, że nie tak widzi Bóg, jak widzi człowiek.

Bogacz i Łazarz to nasze dwie natury, które może połączyć jedynie serce, które jest otwarte na głos Boga i słuchające Go z pokorą.

s. Michaela OP

 

22  września 2019
XXV Niedziela Zwykła

Czytania liturgiczne:

Am 8, 4-7

Ps 113

1 Tm 2, 1-8

Łk 16, 1-13

Czytając w dzisiejszym fragmencie Listu do Tymoteusza o życiu cichym i spokojnym, a jednocześnie znając osobowość i życiorys św. Pawła, możemy być pewni, że nie jest on wyrazicielem filozofii stoicko-epikurejskiej ani piewcą komfortu i stabilizacji. A zatem jak rozumieć tę cichość i spokój, o które według słów Apostoła powinniśmy się troszczyć? Myślę, że w dodarciu do istoty tych słów bardzo nam pomoże dzisiejsze I czytanie i Ewangelia. Pokój i niepokój, cisza i zgiełk mają bowiem swe źródło we wnętrzu człowieka. Jeżeli w swoim sercu pielęgnujemy chciwość, pożądliwość, próżność, zaowocują one chaosem. Jeżeli natomiast z Bożą łaską będziemy się z całego tego nieładu oczyszczali, wówczas nasze serce powoli  stawać się będzie spokojnym zaciszem. Bardzo więc módlmy się, aby Bóg nieustannie na nowo stwarzał w nas serce czyste, proste, szlachetne i starajmy się usilnie, aby nasze myślenie, odczuwanie i czyny były wyzbyte z chęci zysku, sukcesu, próżnej chwały, aby całe nasze życie było służbą i oddawaniem siebie Bogu i bliźnim.

s. Paula OP

 

15  września 2019
XXIV Niedziela Zwykła

Czytania liturgiczne:

Wj 32, 7-11. 13-14

Ps 51

1 Tm 1, 12-17

Łk 15, 1-32

SŁUGA

Od jakiegoś czasu, gdy czytam przypowieść o miłosiernym ojcu, moją uwagę przyciągają słudzy. Ci, którzy na polecenie ojca przynoszą najlepszą suknię, pierścień i sandały, aby ubrać w nie powracającego syna, a tym samym przywrócić mu synowską godność. Słudzy, którzy na polecenie ojca szykują ucztę radości i dziękczynienia za powrót syna. I jeszcze sługa, z którym rozmawia starszy brat…

Widzę w nich Jezusa Chrystusa, który zgodnie z wolą Ojca przywraca nam godność dzieci Bożych, oddając za nas życie na krzyżu. Widzę Jezusa, który codziennie zaprasza mnie na ucztę radości i dziękczynienia, oddając mi się w Eucharystii. I w końcu widzę Jezusa, który jest blisko, z którym mogę rozmawiać.

Widzę w nich Jezusa Chrystusa – Miłosiernego Sługę.

s. Miriam OP

 

8  września 2019
XXIII Niedziela Zwykła

Czytania liturgiczne:

Mdr 9, 13-18

Ps 90

Flm 9b-10. 12-17

Łk 14, 25-33

W liście do Filemona Paweł pisze o Onezymie, niewolniku, który został chrześcijaninem. Może nie posiadamy niewolników w takim sensie, jak Filemon, jednak często, nie zdając sobie z tego sprawy, czynimy z innych niewolnków przez swoją kontrolę, zaborczość, czy po prostu oczekiwania wobec nich. Wówczas ten człowiek oddala się od nas, jeśli nie fizycznie, to na pewno duchowo. Albo my oddalamy się od innych, kiedy czujemy nakładane więzy. Człowiek jest wtedy jak Onezym – ważny i wartościowy tylko dlatego, że jest pomocny, użyteczny. Może być nawet pomocny tylko w takim sensie, że nasyca czyjeś nieuświadomione głody i oczekiwania.

Czy daję komuś wolność ode mnie nie z musu ale z dobrej woli, ciesząc się jego wolnością i szczęściem (por. Flm 14)?

„Może bowiem po to oddalił się od ciebie na krótki czas, abyś go odebrał na zawsze, już nie jako niewolnika,lecz więcej niż niewolnika,jako brata umiłowanego” (Flm 15-16).

s. Małgorzata OP

 

1 września 2019
XXII Niedziela Zwykła

Czytania liturgiczne:

Syr 3, 17-18. 20. 28-29

Ps 68

Hbr 12, 18-19. 22-24a

Łk 14, 1. 7-14

DOBRE WYCHOWANIE

Pan Jezus zostaje zaproszony na posiłek i jako dobry nauczyciel wykorzystuje każdą okazję, by swoim słuchaczom przekazać ważne życiowe wskazówki. To także wskazówki dla nas, którzy dziś słuchamy Jego nauki.

Najpierw, by znać swoją wartość, ale nad innych się nie wynosić, bo zamiast: „Przyjacielu, przesiądź się wyżej” moglibyśmy usłyszeć: „Ustąp temu miejsca”. A doświadczenie na własnej skórze prawdziwości zdania: „Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony” chluby by nam nie przyniosło.

A następnie – nie szukaj sprzymierzeńców i przyjaciół tam, gdzie spodziewasz się rewanżu za Twoje starania i wysiłki, ale czyń dobro tak, aby było ono jak najbardziej anonimowe, bez rozgłosu i błysku fleszy. Nagrodę otrzymasz w wieczności, bo czyn dokonany z miłości i potrzeby serca otwiera podwoje nieba.

U progu roku szkolnego bądźmy pojętnymi uczniami Pana Jezusa i pozwólmy się przemieniać Jego słowom.

s. Katarzyna OP

 

25 sierpnia 2019
XXI Niedziela Zwykła

Czytania liturgiczne:

Iz 66, 18-21

Ps 117

Hbr 12, 5-7. 11-13

Łk 13, 22-30

W XIX-wiecznej baśni W. M. Thackeraya „Pierścień i róża”, pełnej groteskowego humoru ale też uroku i mądrości, dwoje bohaterów już u zarania swego życia otrzymuje bardzo szczególny dar: „odrobinę cierpienia”. Po latach naznaczonych rzeczywiście trudnymi kolejami losu owych dwojga okazuje się, że dar ten jest jednym z najcenniejszych, gdyż – jak czytamy – „dusze hartują się w bólu i cierpieniu, jak stal hartuje się w ogniu”.

Słowo Boże mówi nam dzisiaj bardzo wprost, że gdy nasz kochający Ojciec dopuszcza na nas doświadczenia, gdy nas upomina i karci, to czyni tak dla naszego dobra i że zawsze towarzyszy nam swoją najbliższą bliskością – w swoim Synu, który, przeszedłszy przez najwęższą bramę i najboleśniej zraniony, okazał najpiękniejszą wierność, ufność i miłość.

s. Paula OP

 

18 sierpnia 2019
XX Niedziela Zwykła

Czytania liturgiczne:

Jr 38, 4-6. 8-10

Ps 40

Hbr 12, 1-4

Łk 12, 49-53

Kiedyś oglądałam film, przedstawiający dobrych przyjaciół, którzy na skutek towarzyskiej zabawy wyjawili przed sobą kłamstwa, dotąd przed sobą ukrywane. Film wzbudził we mnie wiele emocji, dziwiłam się, dlaczego jego bohaterowie żyli w takim udawaniu i obłudzie. Później uświadomiłam sobie, że na co dzień często tak układamy relacje, przemilczając trudne tematy, oszukując i udając. Boimy się konfliktu, kłótni, upokorzenia. A przecież jest to często nieunikniona droga do pokoju i zgody. W dzisiejszym Słowie Jezus mówi: „Czy przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam” (Łk 12, 51). To jest ten ogień potrzebny dla oczyszczenia relacji miedzy nami i nas samych. Jezus chce pierwszy przejść przez ten ogień, przez chrzest, czyli zanurzenie w śmierci. My najczęściej chcemy go uniknąć, wolimy żyć w udawaniu, że wszystko jest dobrze, w pozornym pokoju. Boimy się tego przejścia przez ogień. A Jezus go pragnie, bo wie, jak jest nam potrzebny, niezbędny , by wejść do Królestwa. On wie, że im szybciej przez to przejdzie, tym szybciej nas wyzwoli, tym szybciej my będziemy mogli przejść przez ogień za Nim.

s. Małgorzata OP

 

11 sierpnia 2019
XIX Niedziela Zwykła

Czytania liturgiczne:

Mdr 18, 6-9

Ps 33

Hbr 11, 1-2. 8-19

Łk 12, 32-48

NASZ PAN

Obrazek z życia wyższych sfer: pan wraca do domu, widzi, że słudzy na niego czekają, więc każe im usiąść do stołu, szykuje kolację, podaje ją i usługuje im… Dość nieprawdopodobne i myślę, że nie znalazłoby się takiego człowieka…

Ale nasz Pan właśnie taki jest – chce nam usługiwać, a nawet więcej – On chce nam dać Królestwo! A dlaczego? Nie dlatego, że nam się to należy, że mamy do tego prawo, że zasługujemy… Tylko i wyłącznie dlatego, że Jemu się tak spodobało – On tak chce.

To, że Bóg stał się Sługą w Jezusie, oczywiście nie oznacza, że jak o coś poprosimy, to Bóg musi nam to dać. On nic nie musi. On wszystko może i On nas kocha, ale to On wie, co jest dla nas najlepsze.

Bóg jest Panem, a my Jego sługami, od których On wymaga przede wszystkim tego, abyśmy mieli serca gotowe, aby przyjmować Jego miłość.

s. Miriam OP

 

4 sierpnia 2019
XVIII Niedziela Zwykła

Czytania liturgiczne:

Koh 1, 2; 2, 21-23

Ps 95

Kol 3, 1-5. 9-11

Łk 12, 13-21

NIEPRZEMIJAJĄCE BOGACTWO

Czytając dzisiejszą Ewangelię, przypomniałam sobie starą egzegetyczną zasadę, że Pismo najlepiej komentuje się przez Pismo. I kluczem do dzisiejszej przypowieści Pana Jezusa, piętnującej chciwość bogactwa, stały się dla mnie słowa, które On wypowiada w Kazaniu na Górze w Ewangelii według św. Mateusza:

„Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie mól i rdza niszczą i gdzie złodzieje włamują się, i kradną. Gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie włamują się, i nie kradną. Bo gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje” (Mt 6, 19-20).

A także: „Starajcie się naprzód o królestwo i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane” (Mt 6, 33).

Bo tylko wtedy będę bogata przed Bogiem, jeśli dobrami materialnymi, intelektualnymi i różnymi innymi zasobami, które otrzymałam, tak będę zarządzać, by mógł z nich skorzystać jeszcze ten, kto tego potrzebuje. Bo gromadzenie skarbów u Boga – na wieczność – polega na rozdawaniu dobra, w codzienności.

s. Katarzyna OP

 

28 lipca 2019
XVII Niedziela Zwykła

Czytania liturgiczne:

Rdz 18, 20-32

Ps 138

Kol 2, 12-14

Łk 11, 1-13

OJCZE

Jezus uczy nas najpiękniejszej  modlitwy. Uczy nas zwracać się do Boga imieniem, które oznacza nieustannego Dawcę życia – Tego, który swoje życie nam przekazuje, który napełnia nas sobą, pełnią siebie. dlatego Ten, który w swych Boskich przymiotach tak bardzo jest od nas inny, jest nam jednocześnie najbliższy. Dlatego prosimy Go, aby to najdroższe Imię było zawsze w nas uświęcone. Dlatego pragniemy Jego bliskości, prosząc: „Przyjdź” – „Przyjdź Królestwo Twoje”. Dlatego pragniemy wypełniać Jego wolę, nawet jeśli jest trudna, ufając, że Ten, który nas kocha i który jest naszym Umiłowanym, wymaga od nas wiele, aby strzec nas od złego i uzdolnić do walki o dobro, że Jego wymagania są zawsze wyrazem dobroci i miłosierdzia, do których i nas uzdalnia. I dlatego – dzisiaj i po-wsze-dni – pragniemy Go przyjmować do siebie i żyć Jego życiem.

s. Paula OP

 

21 lipca 2019
XVI Niedziela Zwykła

Czytania liturgiczne:

Rdz 18, 1-10a

Ps 15

Kol 1, 24-28

Łk 10, 38-42

Czytając fragment z Księgi Rodzaju pozostałam przy zdaniu: „Przyniosę trochę wody, wy zaś raczcie obmyć sobie nogi, a potem odpocznijcie pod drzewami” (Rdz 18,4). „Odpocznijcie pod drzewami”. Abraham zaprasza Boga, by odpoczął u niego. Człowiek ma taką możliwość – przyjąć do siebie Boga, a On czuje się u niego tak dobrze, że odpoczywa…
Tak też Jezus czuje się u Marty i Marii. I chociaż mówi o Marii, że wybrała najlepiej, to widzi też troskę Marty. I gdy mówi do Marty: „potrzeba mało” (Łk 10, 42), to jak gdyby mówił: „odpocznij we Mnie”. I ten wzajemny odpoczynek Boga w człowieku i człowieka w Bogu jest niezwykłym źródłem siły.

s. Małgorzata OP

 

14 lipca 2019
XV Niedziela Zwykła

Czytania liturgiczne:

Pwt 30, 10-14

Ps 69

Kol 1, 15-20

Łk 10, 25-37

BLIŹNI

Jezus nie mówi, kto jest bliźnim, ale jak nim być: „Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko: podszedł do niego i opatrzył mu rany (…) i pielęgnował go” (Łk 10,33-34).
Co znaczy być bliźnim? Służyć? Kochać? To znaczy widzieć, być wrażliwym, podejść, pomóc, pielęgnować.
Widzieć, a nie obserwować czy kontrolować. Widzieć, czyli zauważyć drugiego człowieka z jego cierpieniami i potrzebami.
Być wrażliwym, ale wrażliwością, która pobudza do działania, do służby, a zapomina o sobie.
Podejść, czyli spotkać człowieka, któremu pomagam, a nie tylko zaradzić jego potrzebom.
Pomóc, czyli dać to, co potrzebne.
Pielęgnować, czyli ofiarować swój czas, pozwolić drugiemu stać się częścią mojego życia.
Jezus uczonemu w Prawie mówi: „idź i ty czyń podobnie” (Łk 10,37).Tym samym zachęca nas, abyśmy także my naśladowali dobrego Samarytanina. A naśladując Samarytanina, będziemy naśladować samego Boga, bo to Bóg w pierwszym rzędzie widzi nas, jest wrażliwy na nasze cierpienia, spotyka się z nami i jest z nami, pomaga nam i się o nas troszczy.
Czasem trudno jest być bliźnim, ale „Słowo to jest bardzo blisko ciebie: w twych ustach i w twoim sercu, byś je mógł wypełnić” (Pwt 30,14).

s. Miriam OP

 

7 lipca 2019
XIV Niedziela Zwykła

Czytania liturgiczne:

Iz 66, 10. 12-14c

Ps 66

Ga 6, 1. 14-18

Łk 10, 1-12. 17-20

EWANGELIA, KTÓRA SIĘ WYDARZA

Dzisiaj w Wietnamie rozpoczęła się Kapituła Generalna Zakonu Kaznodziejskiego.
Pojechali na nią dominikanie wysłani przez wszystkie prowincje Zakonu. Mają wybrać nowego Mistrza Generalnego (na 9-letnią kadencję) i wraz z zaproszonymi gośćmi (mniszki, świeccy dominikanie i członkowie dominikańskiej rodziny) wsłuchać się w głos Ducha Świętego i określić sposób realizacji dominikańskiej służby w Kościele na najbliższy czas. Po 3 tygodniach wspólnej modlitwy, plenarnych dyskusji, roboczych spotkań i budowania relacji wrócą do swoich wspólnot, by opowiedzieć o owocach swojej pracy i wprowadzać je w kaznodziejską codzienność.
Dlaczego o tym piszę? Bo jestem przekonana, że dzisiejsza Ewangelia, w której Pan Jezus wysyła uczniów z misją głoszenia, wydarza się właśnie tam, w Wietnamie, ale też w wielu innych miejscach, do których wysyła nas (swoich uczniów) Pan, by o Nim świadczyć i do Niego prowadzić.
Jest w tym dzisiejszym tekście jeszcze jedno zdanie – do tych, którzy nie czują się powołani bezpośrednio do kaznodziejskiej misji. Pan Jezus mówi: ”Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo”. Włącza w odpowiedzialność za Kościół każdego swojego ucznia. I daje mu bardzo ważne zadanie – modlitwę za głosicieli Słowa, za pracowników Bożego żniwa. I tu też wydarza się Ewangelia. Modlitwą uczestniczymy w kaznodziejskiej misji Kościoła nawet – a może szczególnie – wtedy, gdy od ważnych wydarzeń, spotkań dzielą nas kilometry, kultura, czy język.
Pozwólmy się Bogu poprowadzić w tej misji, by także w naszej codzienności Ewangelia wcielała się w życie.

s. Katarzyna OP

 

30 czerwca 2019
XIII Niedziela Zwykła

Czytania liturgiczne:

1 Krl 19, 16b. 19-21

Ps 16

Ga 5, 1. 13-18

Łk 9, 51-62

Pozwól się prowadzić Duchowi

Jak w trzech aktach na naszych oczach rozgrywa się scena powołania, i jest to akurat ten czas, gdy młodzi ludzie są często na etapie szukania i dokonywania swych pierwszych wyborów życiowych.

Niestety od lat słuchając komentarzy mogłam jedynie poczuć żal i smutek nad tym trudnym i niejasnym wyborem pójścia za Chrystusem, bo na pierwszy rzut oka nic pociągającego w tym  zdaniu „Pójdź za Mną”.

Będąc mniszką i mając takie wybory za sobą, chciałam jednak spojrzeć na to, co czytamy w dzisiejszym Słowie Bożym i odkryć źródło tryskające ku życiu i to nie temu, które tak często bronimy, chronimy i gloryfikujemy, ale ku ŻYCIU WIECZNEMU.

Zaczyna się droga do Jerozolimy i każdy z nas ma w taką drogę do Niebieskiego Jeruzalem wyruszyć, to jest powołanie wpisane w nasze usynowienie i bycie Dzieckiem Bożym.

Z tej perspektywy już widać, jak bardzo ważne jest, aby kolejny raz sobie przypomnieć, że nikt tu nie jest najemnikiem, ale w Ojcowskiej miłości mamy być ludźmi wolnymi. Stąd Św. Paweł w liście do Galatów mówi „Ku wolności wyswobodził nas Chrystus. A zatem trwajcie w niej i nie poddawajcie się na nowo pod jarzmo niewoli. Wy zatem, bracia, powołani zostaliście do wolności”.

Myślę, że tu zaczyna się zrozumienie Ewangelicznej Drogi, którą tak wielu interpretuje jako zbyt ciężką i tylko dla wybranych.

I taką ona jest, ale to zrozumienie przychodzi z czasem. Właśnie tych trzech młodzieńców ukazało nam, czym jest pójście za Chrystusem, który tak niby szorstko im kazał pozbyć się zarówno tego, co uważali, że mają, jak i też tego, co w sobie odkrywali jako dobre uczucia względem bliskich.

Przekornie ten negatyw ma swoje pozytywne blaski, a są nimi dary, jakie od urodzenia otrzymaliśmy przy chrzcie, by podjąć taką drogę.

Pierwszy Dar to Miłość i myślę, że tylko ONA daje zrozumienie, iż to, co tracimy dla świata, jest tylko początkiem największego bogactwa i skarbu, jakim jest nasza Wiara w Jezusa.

Miłość ta nie będzie zrozumiana, jeśli – jak już wcześniej pisałam – nie poczujemy się wolni, a nie przymuszeni to takiego daru z siebie.

A znowu wolność ta może stać się autentyczna, gdy pozwolimy się kochać i uwierzymy tej Miłości, która nas otacza jak lekki powiew ożywczego wiatru.

Tak więc Miłość i Wolność jako siostry bliźniacze niech nas prowadzą i nauczą jak mówić Jezusowi „Pozwól mi pójść za Tobą, Panie”.

s. Michaela OP

 

23 czerwca 2019
XII Niedziela Zwykła

Czytania liturgiczne:

Za 12, 10-11; 13, 1

Ps 63

Ga 3, 26-29

Łk 9, 18-24

„W owym dniu wytryśnie źródło” (Za 13,1)

Usłyszałam mocno te słowa i odniosłam je do „owego dnia” – do dnia śmierci Jezusa, do momentu, gdy z Jego przebitego Serca wypłynęła krew i woda, dające Życie. Śmierć i oddanie życia Syna Bożego stały się źródłem Życia dla nas. Nie wystarczyły cuda, rozmnożenie chleba, Jezus musiał wiele wycierpieć, być odrzucony, zabity, aby zmartwychwstać (por Łk 9, 22).

I dzięki Jezusowi każdy może mieć w sobie źródło tego Bożego Źródła, „wytryskującego ku życiu wiecznemu” (J 4,14). Każdy może odnaleźć w sobie świątynię Bożej obecności. „Strumienie wody żywej popłyną z jego wnętrza (J 7,38).

s. Małgorzata OP

 

16 czerwca 2019
Uroczystość Najświętszej Trójcy

Czytania liturgiczne:

Prz 8, 22-31

Ps 8

Rz 5, 1-5

J 16, 12-15

Tak jak o Bożej Mądrości napisał natchniony autor Księgi Przysłów, podobnie moglibyśmy opowiedzieć o Bożej łasce, mocy, dobroci, miłości… I tak jak tę Mądrość wysławianą w Piśmie Świętym utożsamiamy z Drugą Osobą Trójcy Świętej, podobnie wszystkie najpiękniejsze słowa, którymi próbujemy opisać Bożą rzeczywistość: łaska, moc, dobroć, miłość… – są Bożymi imionami i składają się na jedno jedyne Jego Słowo, które jest Osobą – samym Bogiem – Synem Ojca. Dlatego wszelkie Boże dary – Jego łaska, miłosierdzie, dobroć, moc, mądrość, „miłość rozlana w sercach naszych” – to tak naprawdę jeden jedyny Dar udzielający się naszej duszy, przebywający w nas i między nami On: „Miłość Boga Ojca, łaska naszego Pana Jezusa Chrystusa i dar jedności w Duchu Świętym”.

s. Paula OP

 

9 czerwca 2019
Uroczystość Zesłania Ducha Świętego

Czytania liturgiczne:

Dz 2, 1-11

Ps 104

Rz 8, 8-17

J 14, 15-16. 23b-26

OBIETNICA

Jest jakaś totalność w Jezusowej obietnicy, że Ojciec da nam Ducha Świętego. Jezus nie mówi o czymś, co może kiedyś się stanie, ale o czymś zupełnie pewnym – o rzeczywistości, w której żyjemy. Mówi o Duchu, który będzie z nami ZAWSZE, który WSZYSTKIEGO nas nauczy i który WSZYSTKO nam przypomni.

Co musimy zrobić? Chcieć tego, otworzyć się na Boga i przyjąć Go. Jak to zrobić? Kochać Go! Jedynym „warunkiem” otrzymania Ducha Świętego jest miłość do Boga, a czy kochamy możemy łatwo sprawdzić, bo Jezus mówi wyraźnie, że jeśli Go ktoś miłuje to zachowuje Jego przykazania. Właśnie, bo wypełnianie przykazań nie jest warunkiem otrzymania Ducha Świętego, ale jest probierzem naszej miłości do Niego.

s. Miriam OP

2 czerwca 2019
Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego

Czytania liturgiczne:

Dz 1, 1-11

Ps 47

Hbr 9, 24-28; 10, 19-23

Łk 24, 46-53

ŚWIADKOWIE

Święty Łukasz w dzisiejszej Ewangelii notuje, że uczniowie Pana Jezusa są świadkami tego, co zostało o Nim zapowiedziane w Pismach (cierpienie, męka i zmartwychwstanie) i tego co jeszcze ma się dokonać (głoszenie wszystkim narodom nawrócenia i odpuszczenia grzechów).

To samo można powiedzieć o nas – ochrzczonych. Włączeni w Kościół jesteśmy zaproszeni do dzielenia się naszą wiarą w tych samych przestrzeniach świadectwa o męce, śmierci i zmartwychwstaniu naszego Pana Jezusa Chrystusa i o misji przepowiadania Dobrej Nowiny o zbawieniu aż po krańce świata.

Żeby dobrze wypełnić to zadanie potrzebujemy, tak jak pierwsi uczniowie i Apostołowie, „mocy z wysoka”, której udzielenie zapowiada Chrystus w swojej ostatniej z uczniami rozmowie na ziemi. Dlatego warto byśmy teraz trwali, tak jak oni kiedyś, na modlitwie, uwielbieniu, błogosławieniu i oczekiwaniu Daru, prosząc naszego Pana, by wypełnił daną obietnicę także dzisiaj – w naszej codzienności.

s. Katarzyna OP

 

26 maja 2019
VI Niedziela Wielkanocna

Czytania liturgiczne:

Dz 15, 1-2. 22-29

Ps 67

Ap 21, 10-14. 22-23

J 14, 23-29

„Nie tak jak daje świat, Ja wam daję.” (J 14, 27)

To co daje nam Pan, nie tylko pokój, daje inaczej niż „świat”. Co znaczy inaczej? Bez cienia interesowności, z samą miłością, nie oczekując, aż zasłużę, docenię, podziękuję… Dopiero gdy doświadcza się Bożego daru, wtedy dostrzega się różnicę w tym dawaniu. Zresztą Bóg jest samym „Dawaniem” wobec każdego człowieka, nawet, jeśli on stwierdzi, że Bóg mu niczego nie daje. I w tej chwili myślę, że najpiękniejszym darem jest właśnie odkrycie, że jest się nieustannie obdarowywanym przez Boga.

Małgorzata OP

 

19 maja 2019
V Niedziela Wielkanocna

Czytania liturgiczne:

Dz 14, 21b-27

Ps 145

Ap 21, 1-5a

J 13, 31-33a. 34-35

Oto wszystko staje się nowe

Św. Jan nie przytacza słów ustanowienia Eucharystii w taki sposób, jak czynią to pozostali Ewangeliści. Ale wszystkie te rozdziały Janowej Ewangelii, które zawierają słowa wypowiedziane przez Jezusa w czasie Ostatniej Wieczerzy, są w całej pełni wyrazem rzeczywistości eucharystycznej – rzeczywistości głęboko tajemniczej a jednocześnie niezwykle jasnej i prostej: są wyrazem, przykazaniem i obietnicą miłosnego oddawania swojego życia Bogu i bliźnim. A dzieje się to wszystko w czasie Ostatniej Wieczerzy, bo właśnie wtedy tak jasno i prosto wyrażona miłość – Ciało Jezusa oddane nam na pokarm – sprawia, że przykazanie kochania się Jezusową miłością wypływa z przekazania nam tej miłości – z przekazania nam Jego życia, Jego Ciała i Ducha.

s. Paula OP

 

12 maja 2019
IV Niedziela Wielkanocna

Czytania liturgiczne:

Dz 13, 14. 43-52

Ps 100

Ap 7, 9. 14b-17

J 10, 27-30

Życie z Jezusem

W dzisiejszej Ewangelii zatrzymał mnie piękny opis życia z Jezusem. „Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je. Idą one za Mną, a Ja daję im życie wieczne. Nie zginą na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki” (J 10, 27-28). To, co mnie najbardziej zachwyca to fakt, jak mało Pan Bóg wymaga z naszej strony, a jak dużo On nam daje. Nasze zadanie sprowadza się tak naprawdę do słuchania Go i zaufania Mu, a On prowadzi nas najlepszą dla nas drogą, bo nas zna, daje nam życie wieczne, chroni nas, opiekuje się nami. A to życie wieczne to nie jest jakiś odległy cel, który osiągniemy po życiu doczesnym. To się dzieje już teraz – żyjąc z Jezusem, idąc za Nim rozpoczynamy życie wieczne już na ziemi, bo jest ono właśnie relacją z Bogiem – relacją, która nigdy się nie skończy.

s. Miriam OP

 

5 maja 2019
III Niedziela Wielkanocna

Czytania liturgiczne:

Dz 5, 27b-32. 40b-41

Ps 30

Ap 5, 11-14

J 21, 1-19

WIELKANOCNE (P)ODPODWIEDZI

Czytając Ewangelię na dzisiejszą niedzielę zadałam sobie pytanie: „Czego uczy mnie spotkanie ze Zmartwychwstałym Panem? W pobieżnej lekturze dostrzegłam trzy odpowiedzi albo raczej podpowiedzi do dalszej refleksji.

=> Pan Jezus czeka na uczniów na brzegu jeziora. To znak dla mnie, że spotkać Pana mogę na twardym gruncie mojej codzienności, a nie w moich planach, pomysłach, marzeniach, może ucieczkach – chociaż On też tam jest obecny.

=> Pan Jezus przygotowuje uczniom posiłek. To On rozpala ognisko, piecze rybę, ale prosi, by przynieśli jeszcze i te, które właśnie złowili. Mogę nasycić się tym co Pan dla mnie przygotowuje, ale On chce, by to proste pożywienie dopełnić tym co mam, czym sama zostałam obdarowana przez Niego.

=> Pan Jezus w rozmowie z Piotrem pyta go o miłość i wyznacza mu bardzo odpowiedzialne zadanie troski o Bożą owczarnię. Co to dla mnie znaczy? – że mam pielęgnować w sobie miłość, bo to wystarczy, by podjąć misję, do której posyła mnie Pan. Wystarczy, bo On na tej drodze jest przewodnikiem i zostawia ślady, w które mam wejść. Tylko tyle i aż tyle.

s. Katarzyna OP

 

28 kwietnia 2019
II Niedziela Wielkanocna czyli Miłosierdzia Bożego

Czytania liturgiczne:

Dz 5, 12-16

Ps 118

Ap 1, 9-11a. 12-13. 17-19

J 20, 19-31

Jezus przychodzi mimo drzwi zamkniętych. Taka jest Jego miłość. Wie, że bardzo Go pragniemy, a czasem boimy otworzyć się na Niego z powodu różnych fałszywych obrazów. Dlatego gotów jest przychodzić nie pytając o zgodę. On wie, że ta zgoda w nas jest ukryta. Przychodź Jezu! Bądź uwielbiony w Twoim pragnieniu, by być z nami!

Małgorzata OP

 

PASCHA

Na jednej z ikon Złożenia do Grobu Maryja przytula twarz do twarzy Jezusa, umiłowany uczeń tuli do policzka Jego dłoń, a Józef z Arymatei i Nikodem obejmują i całują Jego nogi. Tak najbliżsi z bólem i czułością żegnają najdroższe Ciało. Żegnają, bo jeszcze nie wiedzą, że oto dzieje się coś niesłychanie przeciwnego wszelkim pożegnaniom. Jezus zstępuje do Otchłani, gdzie – jak czytamy w przejmującej „Starożytnej homilii na Świętą i Wielką Sobotę” – pochwyciwszy za rękę przebywającego tam Adama, a w nim – ojcu nas wszystkich – pochwyciwszy rękę każdego z nas, mówi: „Ty bowiem jesteś we Mnie, a Ja w tobie, jako jedna i niepodzielna osoba”. Maryja, Jan, Józef i Nikodem, tuląc najświętsze członki Jezusa, jeszcze nie wiedzą, że to On tuli ich do siebie, że ta twarz, te dłonie, stopy, całe ciało Jezusa w sposób niepojęty i już na zawsze należy do nich, a oni cali należą do Niego. „Ty bowiem jesteś we Mnie, a Ja w tobie”. Oto Pascha Jezusa dopełnia się – przyjmując we Wcieleniu nasze ciało, oddając się nam w Wieczerniku i na Golgocie i całkowicie powierzając się Ojcu, Jezus bierze nas do siebie, w sobie zwycięża naszą śmierć i zabiera nas do Nieba – do miłosnej jedności z sobą-Synem, z Ojcem i z Duchem Świętym.

s. Paula OP

14 kwietnia 2019
Niedziela Palmowa czyli Męki Pańskiej

Czytania liturgiczne:

Iz 50, 4-7

Ps 22

Flp 2, 6-11

Łk 22, 14 – 23, 56

Jezus

W dzisiejszą niedzielę mamy bogactwo Słowa – dwie Ewangelie i dwa obrazy: Jezus triumfalnie, wśród radości i uwielbienia wjeżdżający do Jerozolimy i Jezus pojmany, wyszydzony, odrzucony i skazany na okrutną śmierć.

Te tak różne reakcje ludzi na Jezusa zastanawiają. To w końcu cały czas ta sama Osoba. To ten, który ich nauczał, uzdrawiał i był z nimi. No tak, ale teraz „przegrał”… Myślę, że te reakcje nie dotyczą tylko przeszłości. Nam też zdecydowanie łatwiej przyjąć Boga, który przychodzi tak, jakbyśmy tego chcieli. Kiedy przychodzi w sposób dla nas niezrozumiały, trudny, wykraczający poza nasze pomysły na to, jak powinno być, dystansujemy się od Niego, a czasem zupełnie się od Niego odwracamy.

Ale Jezus nie zbawił nas przez swój triumfalny wjazd do Jerozolimy, ale przez swoją Mękę i Śmierć – pozorną przegraną, która była tak naprawdę zwycięstwem dzięki Zmartwychwstaniu.

s. Miriam OP

 

7 kwietnia 2019
V Niedziela Wielkiego Postu

Czytania liturgiczne:

Iz 43, 16-21

Ps 126

Flp 3, 8-14

J 8, 1-11

CENTRALNE MIEJSCE

Zwykle jeśli chcemy, żeby ktoś lub coś znajdowało się w centrum uwagi zebranych, stawiamy taką osobę lub rzecz pośrodku.

Ale nie zawsze tak jest, o czym świadczy dzisiejsza Ewangelia.

Faryzeusze i uczeni w Piśmie przyprowadzili do Pana Jezusa nauczającego w świątyni kobietę pochwyconą na cudzołóstwie. Co prawda postawili ją pośrodku, ale to nie ona była w centrum ich uwagi. Wykorzystali jej grzech, by wystawić na próbę Pana Jezusa. To o Niego im chodziło, to Jego chcieli pochwycić na słowie, bo kobietę już dawno w sercach osądzili i skazali.

Jakże inne jest spojrzenie Jezusa. Gdy odchodzą oskarżyciele kobieta nadal stoi w tym samym miejscu – na środku. A Chrystus podnosi się i zadaje jej pytania, rozpoczyna dialog. Dostrzega w niej osobę i w słowach: „Idź i nie grzesz więcej” daje nadzieję, że może odmienić swoje życie. Wcześniej kobieta słyszy „…i Ja ciebie nie potępiam”.

A ja? Do której postawy mi bliżej, gdy stawiam innych lub siebie na środku? Czy w słabościach, niedociągnięciach i grzechach potrafię dostrzec człowieka nie potępiając go, lecz dając nadzieję na zmianę?

s. Katarzyna OP

 

31 marca 2019
IV Niedziela Wielkiego Postu

Czytania liturgiczne:

Joz 5,9a. 10-12

Ps 34

2 Kor 5, 17-21

Łk 15, 1-3. 11-32

„Moje dziecko”. Jest nim zarówno syn, który odszedł w dalekie strony, jak i ten, który pozostał. Pierwszy roztrwonił dziedzictwo Ojca, drugi nie wierzył w to, że to dziedzictwo jest mu dane. Każdy z nich nie przestaje być Jego dzieckiem.

Warto usiąść i wsłuchać się w to, co zawsze mówi do mnie Tata: „Moje dziecko”.

s. Małgorzata OP

 

24 marca 2019
III Niedziela Wielkiego Postu

Czytania liturgiczne:

Wj 3, 1-8a. 13-15

Ps 103

1 Kor 10, 1-6. 10-12

Łk 13, 1-9

GDZIE WZMÓGŁ SIĘ GRZECH, TAM JESZCZE OBFICIEJ ROZLAŁA SIĘ ŁASKA

Od jakiegoś czasu, gdy mam przed oczyma Ewangelię o Galilejczykach, których krew Piłat zmieszał z krwią ich ofiar albo tych 18, na których zwaliła się wieża w Siloam, czuję, jak ważne jest to przesłanie dla mnie jako siostry zakonnej.

Bo czyż to, że mam habit, że mieszkam w takiej bliskości z Najświętszym Sakramentem, ma mnie zbawić? Oni też szli oddać swe ofiary i też pewnie byli osobami, które się modliły i co… czy to jest warunek zbawienia?

Gdy czytam dalsze słowa z Ewangelii na tę Niedzielę, mam przed oczami ogród mojej babci, gdzie co jakiś czas drzewo czy krzaczek były obłożone stertą gnoju.

Myślę,  że nic tak bardzo nas nie podnosi z naszego upadku jak właśnie kiedy całym tym brudem oblepieni  wyciągamy ręce, by się z niego wydostać.

Nie jest chyba nikomu przyjemnie gdy się ubrudzi. W czasach gdzie wszystko lśni i błyszczy, a wkoło unoszą się zapachy mające moc odurzać zmysły, mowa o nawozie pewnie nie jednej osobie psują piękno Bożego Słowa.

Ja jednak widzę w tej przypowieści sens Ojcowskiej pedagogiki. W czasie gdy wydaje się, że nie mamy już nic, co moglibyśmy spożytkować, co może być jakimś owocem naszej pracy, gdy wręcz jesteśmy bezowocni i myślimy, że Bóg jest nami załamany i zniechęcony, przychodzi Najpiękniejszy Ogrodnik – nasz Zbawiciel, dla którego jedynym pragnieniem jest by nas zbawić.

Nie mogąc inaczej nas odnowić, obkłada nas nawozem, czyli tym co śmierdzi i wywołuje wstręt, a wtedy może za rok znajdzie Bóg na nas owoce wonne i soczyste.

Pan Jezus nas zaprasza, byśmy nie ustali i nie upadali, a to co dla nas jest zbyt trudne i może staje się grzechem, uznali za dar do wyjścia ku nowemu życiu.

Wtedy stajemy się na nowo pokorni i chętnie przyjmujemy Boskiego Ogrodnika, by korzystać z jego pouczeń i przejrzeć uleczonymi oczyma wiary.

s. Michaela OP

 

17 marca 2019
II Niedziela Wielkiego Postu

Czytania liturgiczne:

Rdz 15, 5-12. 17-18

Ps 27

Flp 3, 17 – 4, 1

Łk 9, 28b-36

Niezapomniany, zachwycający widok znany jest amatorom górskich wypraw, pasażerom wyciągów górskich i linii lotniczych. To zapierające dech w piersiach zjawisko zdarza się, gdy nad ziemią zawisa gęsta mgła lub niski pułap chmur, spowijając świat w nieco smutną szarość. Otóż właśnie wtedy bywa, że oczom podróżnych zmierzających wzwyż po osiągnięciu pewnej wysokości ukazuje się – w jednej chwili lub stopniowo – coś przepięknego: morze białych, puszystych mgieł i chmur u ich stóp, a powyżej i dookoła – czysty, intensywny błękit nieba, promienne słońce i rozległe widoki wyostrzone przejrzystym powietrzem.

A jednak to wszystko stanowić może jedynie bledziutką metaforę olśniewającego piękna rzeczywistości, jakiej świadkami stali się apostołowie z dzisiejszej Ewangelii. Oto bowiem przed ich oczyma jak gdyby rozsunęła się zasłona niepojętej tajemnicy: przez zasłonę swego ciała, swego człowieczeństwa Chrystus ukazał im swoją Boską chwałę.

Ale tym uchyleniem zasłony jest nie tylko przemieniona postać Chrystusa. Jest nim także – a nawet nade wszystko – osłonięty świetlanym obłokiem głos Ojca i najpiękniejsze imię, jakie wypowiada On nad Jezusem: „Mój Syn Wybrany, Umiłowany”.

Wpatrzeni sercem w tę scenę, wsłuchajmy się uważnie w słowa św. Pawła z Listu do Filipian. Odnajdujemy tam bowiem upragnioną nadzieję – echo wydarzenia z góry Tabor: obietnicę przemienienia nas na Chrystusowe podobieństwo i echo tego samego najpiękniejszego imienia: „Umiłowani”.

s. Paula OP

 

3 marca 2019
VIII Niedziela Zwykła

Czytania liturgiczne:

Syr 27, 4-7

Ps 92

1 Kor 15, 54b-58

Łk 6, 39-45

OCZYWISTOŚCI

Każdy z obrazów, które Pan Jezus opowiada w dzisiejszej Ewangelii, mógłby być rozważany oddzielnie, bo na pierwszy rzut oka są bardzo od siebie różne i nic ich nie łączy.

Jednak im dłużej zatrzymywałam się przy tekście, odsłaniało się przede mną to, że Pan Jezus mówi o rzeczach oczywistych. (Jeśli ktoś nie widzi, nie powinien być przewodnikiem innej niewidomej osoby, nauczyciel to ktoś, kto wie więcej niż jego uczeń, dobry owoc rodzi zdrowe drzewo i można je rozpoznać właśnie po owocu, łatwiej widzieć nam uchybienia innych – drzazgi niż własne – belki). Ta wiedza przychodzi do nas trochę z zewnątrz nas i zazwyczaj nad nią się nie zastanawiamy, bo po co, skoro to oczywiste.

Ale może czasami warto zrobić ten wysiłek i dobrymi wzorcami „umeblować” nasze serce, przesiać informacje i wyselekcjonować je tak, żeby budowały w nas dobro i służyły też innym. Niech nasze serce będzie skarbcem bogaty w dobre słowa i czyny.

s. Katarzyna OP

 

24 lutego 2019
VII Niedziela Zwykła

Czytania liturgiczne:

1 Sm 26, 2. 7-9. 12-13. 22-23

Ps 103

1 Kor 15, 45-49

Łk 6, 27-38

Im dłużej żyję, tym trudniejsza jest dla mnie realizacja słów: „Bądźcie miłosierni” (Łk 6,36). Tym bliższe stają mi się słowa: „On jest dobry dla niewdzięcznych i złych” (Łk 6, 35) i już bez zakłopotania wstawiam siebie pośród tych niewdzięcznych i złych.

Kilka dni temu znalazłam w książce „Rekolekcje kontemplatywne” F. Jalicsa taki fragment: „Nie musimy siebie zrobić doskonałymi, mamy tylko związać się z Doskonałym. Przez ten związek Bóg może w nas działać. Przez tę stałą uważność na Niego On nas zmienia”.

Ponieważ „bądźcie doskonali” i „bądźcie miłosierni” używam zamiennie, z radością sparafrazowałam tekst: „Nie musimy siebie zrobić miłosiernymi, mamy tylko związać się z Miłosiernym. Przez ten związek Bóg może w nas działać. Przez tę stałą uważność na Niego On nas zmienia”.

s. Małgorzata OP

 

17 lutego 2019
VI Niedziela Zwykła

Czytania liturgiczne:

Jr 17, 5-8

Ps 1

1 Kor 15, 12.16-20

Łk 6, 17.20-26

Każdy z umieszczonych w brewiarzu psalmów poprzedzony jest antyfoną oraz – zazwyczaj – króciutkim komentarzem, który stanowi fragment Nowego Testamentu bądź cytat z Ojców Kościoła. Psalm 1, którym modlimy się w niedzielnej Godzinie Czytań I tygodnia, opatrzony został antyfoną: „Krzyż Chrystusa jest drzewem życia” oraz komentarzem anonimowego chrześcijańskiego autora z II w.: „Błogosławieni, którzy mając nadzieję w krzyżu, zanurzyli się w wodzie”. W obrazie drzewa życia – tego drzewa, które od początku dzieła Stworzenia zostało umieszczone pośrodku Raju, a także drzewa, o którym dziś czytamy u Jeremiasza i o którym śpiewamy w Psalmie 1, w wizji zawsze zielonych i owocujących drzew w proroctwie Ezechiela i w Apokalipsie Kościół dostrzega figurę innego drzewa – błogosławionego krzyża Chrystusa. Jest to jedna z największych i najbardziej zdumiewających tajemnic naszej wiary, że nasze życie – jego pełnia i wieczność – jest owocem naszego zanurzenia się w wodach chrztu, czyli w Chrystusie i Jego krzyżowej śmierci, która nie nosi w sobie nawet śladu unicestwienia, lecz całkiem przeciwnie: owocuje życiodajnością.

W ubiegłym tygodniu, pochylając się nad owym biblijnym obrazem drzewa życia, a jednocześnie rozważając przeznaczone na ten właśnie tydzień liturgiczne czytania z początku Księgi Rodzaju, odkryłam w angielskim przekładzie Pisma Świętego niezwykłe w tym kontekście tłumaczenie błogosławieństwa, jakie Bóg wypowiada nad całym stworzeniem oraz nad pierwszymi ludźmi: „be fruitful” – „bądźcie owocni”. Błogosławieni, szczęśliwi jesteśmy, gdy naszą nadzieję pokładamy w Chrystusowym krzyżu, gdy naszą małość, grzeszność, naszą słabość, nasze cierpienie zanurzamy ufnie w Jego ramionach, bo wówczas Bożą mocą działającą w nas stajemy się w pełni owocni, tak jak On tego pragnie.

s. Paula OP

 

10 lutego 2019
V Niedziela Zwykła

Czytania liturgiczne:

Iz 6, 1-2a. 3-8

Ps 138

1 Kor 15, 1-11

Łk 5, 1-11

WYPŁYŃ NA GŁĘBIĘ

Przed Zakonem mieszkałam nad jeziorem, więc pojawiały się tam czasem takie pytania: „umiesz pływać?” i „a bez dna?”. Pływanie bez dna było wyższym poziomem umiejętności pływackich. Płynęło się nie mając żadnego oparcia – tylko woda. Zostawiało się wszystko i trzeba było zaufać.

Szymon w dzisiejszej Ewangelii dwukrotnie wypełnia polecenie Jezusa, żeby wypłynąć na głębię. Pierwszy raz – dosłownie, a drugi w sposób duchowy. Ten drugi jest dla nas ważniejszy, bo dotyczy także tych, którzy nie są rybakami. Szymon wraz z synami Zebedeusza zostawiają wszystko i idą za Jezusem. Co konkretnie zostawiają? Zawód, rodziny, domy, ale także lęk przed relacją z Jezusem. Pozostawiają też łodzie pełne ryb. Bóg dokonał w ich życiu cudu, a oni to porzucają… Tak, czasem trzeba zostawić nawet owoce Bożego cudu. Wiele jest takich rzeczy, które powodują, że wciąż nie pływamy „bez dna”, że ciągle szukamy jakiegoś „pewnego” oparcia. Jezus natomiast zaprasza nas, abyśmy wypłynęli na głębię – abyśmy zaufali tylko Jemu. Nie naszym pewnikom, nie naszym pomysłom, nawet nie temu, czego Bóg dokonuje w naszym życiu ale po prostu samemu Bogu.

s. Miriam OP

 

3 lutego 2019
IV Niedziela Zwykła

Czytania liturgiczne:

Jr 1, 4-5. 17-19

Ps 71

1 Kor 12, 31 – 13, 13

Łk 4, 21-30

W NOWY SPOSÓB

Ewangelia, którą słyszymy dzisiaj, jest kontynuacją fragmentu czytanego w poprzednią niedzielę. Zebrani w synagodze w Nazarecie potwierdzają prawdziwość słów Jezusa, który właśnie obwieścił im, że proroctwo Izajasza teraz się na Nim wypełniło. Mało tego – są w Niego zasłuchani i zapatrzeni, ale tylko do momentu, gdy zdają sobie sprawę, że Jezus jest jednym z nich, że znają Go dobrze i Jego rodzinę i że dotąd nikt nigdy nie komentował Pisma w taki sposób. Trudno im przyjąć to, co jest nowe.

A Bóg zawsze przychodzi do człowieka, do mnie i do Ciebie, w nowy sposób. On nie lubi schematów i utartych ścieżek, na których my czujemy się pewnie i bezpiecznie. I może dlatego nam też często trudno przyjąć nauczanie Pana Jezusa i Jego na wiele sposobów wyrażaną miłość. Zachowujemy się wtedy jak mieszkańcy Nazaretu (chociaż pewnie wiele razy potępiliśmy już ich postawę), zamknięci w przeszłości i nieufni wobec tego, co ma nadejść. A nasze „zawsze tak było” lub „po co zmieniać, jak jest dobrze” skutecznie blokują przepływ Bożej łaski.

Może więc warto zaryzykować i w nowy sposób, bez dotychczasowych podpórek, otworzyć się na Tego, który przychodzi i „ubogim głosi dobrą nowinę, więźniom głosi wolność, niewidomym przejrzenie, uciśnionych odsyła wolnymi i obwołuje rok łaski od Pana”.

s. Katarzyna OP

27 stycznia 2019
III Niedziela Zwykła

Czytania liturgiczne:

Ne 8, 2-4a. 5-6

Ps 19

1 Kor 12, 12-30

Łk 1, 1-4; 4, 14-21

„Duch Pański spoczywa na mnie.” (Łk 4,18)

Duch Pański spoczywał na Izajaszu. Duch spoczywał na Jezusie czytającym te słowa w synagodze. Duch Pański spoczywa na mnie od momentu chrztu. Jeśli nie zamknęłam się na Niego przez grzech ciężki, to Duch Święty jest we mnie i pragnie mnie całą wypełnić. Bez względu na to, czy doświadczam Jego obecności, czy też wątpię w Jego obecność – On jest. Jest we mnie i posyła. Lepiej zatem skupić się na tym, do czego mnie posyła (i wypełniać to), niż na poczuciu Jego obecności.

s. Małgorzata OP

 

20 stycznia 2019
II Niedziela Zwykła

Czytania liturgiczne:

Iz 62, 1-5

Ps 96

1 Kor 12, 4-11

J 2, 1-11

Obraz zaślubin jest Bogu szczególnie drogi. Począwszy od ksiąg mądrościowych, poprzez Proroków, po Ewangelię, listy św. Pawła i Apokalipsę, Słowo Boże opowiada o związku Boga z narodem wybranym, Chrystusa z Kościołem i z każdą duszą jako o relacji oblubieńczej. Bardzo poruszające jest, że Najświętszy i Wszechmocny Pan wybiera oblubienicę tak słabą i mizerną, obarczoną bardzo grzeszną przeszłością i wciąż doświadczającą własnej ułomności i że właśnie tę oblubienicę z miłością przygarnia, obmywa z brudu, kształtuje, uszlachetnia i zaślubia, czyniąc ją swoją na zawsze.

U Mistrza Eckharta (lub u Jana Taulera – proszę mi wybaczyć, ale nie pamiętam, u którego z tych XIV-wiecznych dominikańskich mistyków) możemy odnaleźć bardzo piękną myśl o tym, że gdy ludzka dusza, pomna na swoją nicość, uniża się przed Panem, otwierając się na Jego wolę, staje się jakby ziemią, która w swojej uległości jest w stanie przyjąć Bożą moc zstępująca z góry jak deszcz z nieba – jak w śpiewanym przez nas niedawno adwentowym „Rorate coeli”.

Taką całkowicie uległą ziemią była najpokorniejsza z ludzi – Maryja, która może teraz wyśpiewywać radośnie, że „wejrzał Pan na uniżenie swojej służebnicy”, bo zstąpiła na nią Pełnia Bożej Łaski.

Niech Ta, która orędowała za uczestnikami wesela w Kanie Galilejskiej, uprasza także nam dar pokornej uległości Bożej woli.

s. Paula OP

 

13 stycznia 2019
Święto Chrztu Pańskiego

Czytania liturgiczne:

Iz 40, 1-5. 9-11

Ps 104

Tt 2, 11-14; 3, 4-7

Łk 3, 15-16. 21-22

NAJPIĘKNIEJSZE SŁOWA

W dzisiejszej Ewangelii Bóg Ojciec wypowiada do Syna najpiękniejsze słowa – słowa olbrzymiej i bezwarunkowej miłości: „Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie” (Łk 3,22).

Są to słowa, które Bóg wypowiada za każdym razem, kiedy ktoś przez chrzest staje się Jego dzieckiem. Słowa, które Bóg nieustannie mówi do nas: Kasiu, Aniu, Marysiu… Ty jesteś moją córką umiłowaną, w Tobie mam upodobanie. Janku, Przemku, Tomku… Ty jesteś moim synem umiłowanym, w Tobie mam upodobanie. Spróbujmy dziś wsłuchać się w te słowa i przyjąć Bożą miłość.

s. Miriam OP

 

6 stycznia 2019
Uroczystość Objawienia Pańskiego

Czytania liturgiczne:

Iz 60, 1-6

Ps 72

Ef 3, 2-3a. 5-6

Mt 2, 1-12

OCZY KTÓRE WIDZĄ WIĘCEJ

Mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy – o czym czytamy w dzisiejszej Ewangelii – gdy w Betlejem narodził się Jezus. Tłumaczyli, że chcą oddać pokłon nowo narodzonemu Królowi, bo ujrzeli Jego gwiazdę.

Wpatrywali się w niebo, obserwowali przyrodę i dostrzegli szczególne znaki, co zaowocowało tym, że wyruszyli w daleką podróż. Zobaczyli więcej i szukali dalej.

W Jerozolimie skierowano ich do Betlejem – maleńkiej wioski i poszli, a tam w Niemowlęciu odkryli, zobaczyli i uznali Tego, którego szukali. Oddali Mu pokłon i złożyli dary. Znowu potrafili zobaczyć więcej.

A ja? Czy potrafię tak patrzeć na otaczający mnie świat i codzienność, tę prostą i najbardziej zwyczajną, by zobaczyć, odkryć i uznać Boga tam, gdzie najmniej się tego spodziewam?

Panie, proszę daj mi oczy, które widzą więcej, które potrafią dostrzec Ciebie w drugim człowieku.

s. Katarzyna OP

 

30 grudnia 2018
Niedziela Świętej Rodziny

Czytania liturgiczne:

1 Sm 1, 20-22.24-28

Ps 84

1 J 3, 1-2.21-24

Łk 2, 41-52

„Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego Rodzice.” (Łk 2,43)

… a tego nie zauważyli Jego rodzice. Myśleli, że wraca do Nazaretu z innymi. Dopiero na koniec przyszło im do głowy, że mógłby zostać w Jerozolimie. Jak to dobrze wiedzieć, że Maryja i Józef nie są nieomylni, że mimo dwunastu lat przebywania z Jezusem (i mimo że są Jego rodzicami- wychowawcami) nie znają Go na wskroś. Że ta Najświętsza Rodzina – wzór dla wszystkich rodzin miała swoje konflikty, nieporozumienia, trudne chwile. Że rodzice być może myśleli, że Syn jest nieposłuszny, a Syn – że rodzice Go nie rozumieją. Uczyli się siebie nawzajem całe życie. Tak może być w mojej rodzinie, w mojej wspólnocie. Bogu dzięki.

s. Małgorzata OP

 

BOŻE NARODZENIE

W naszej szerokości geograficznej przyzwyczailiśmy się do tego, że Pan Jezus rodzi się zimą. I chociaż piękna i urocza jest ta zimowa sceneria, to jednak nosimy w sobie – wyrażaną wprost lub noszoną głęboko w sercu – tęsknotę za tym, co wiosenne, słoneczne, ciepłe i kwitnące. I właśnie teraz, pośrodku zimy, wychodzi nam naprzeciw bardzo dobra nowina. Bo oto starotestamentalne mesjańskie proroctwa, w które wsłuchiwaliśmy się w Adwencie – te proroctwa, które zapowiadały przyjście Jezusa Chrystusa, a zatem proroctwa, które w Nim, w Jezusie Chrystusie, się wypełniły – pełne są zapowiedzi najzupełniej wiosennych. A zatem niech nas nie zwiodą pozory, bo „oto skończona już zima, deszcz ustał i przeszedł, na łące widać już kwiaty” – tak słowami Pieśni nad pieśniami przemawia do nas On – Chrystus, Mesjasz, Oblubieniec Kościoła. „Powstań, przyjaciółko ma, piękna ma, i pójdź” – tak śpiewa w tej samej pieśni, zwracając się w ten sposób do każdej duszy, do każdego z nas. I nawet jeśli stan naszego zdrowia, sił, wiek czy nasza powierzchowność są dla nas powodem smutku i trudno nam się odnaleźć w słowach tej najpiękniejszej wiosennej pieśni, to niech nas nie zwodzą wszelkie zewnętrzne uwarunkowania. Bo oto w naszej duszy „Dziecię się narodziło, Syn został nam dany” – narodził się nasz Oblubieniec, a wraz z nim nastała dla nas wieczna wiosna.

Paula OP

 

23 grudnia 2018
IV Niedziela Adwentu

Czytania liturgiczne:

Mi 5, 1-4a

Ps 80

Hbr 10, 5-10

Łk 1, 39-45

W języku polskim mamy szczególnie piękne wyrażenia określające oczekiwanie na narodziny dziecka: „stan błogosławiony”, „przy nadziei”, „brzemienność”. Wydawałoby się, że trzecie z nich jako jedyne w odróżnieniu od dwóch pozostałych wskazuje na trud noszenia w sobie nowego życia. Podobnie jak najczęściej używane określenie „ciąża” czy „ciężarność”. Wiemy, że to prawda – że noszone we wnętrzu nowe życie, rozwijając się i nabierając wagi, w sposób oczywisty staje się coraz większym ciężarem. Ale jednocześnie to właśnie tutaj w sposób szczególnie wyrazisty staje się zrozumiała Ewangelia Jezusa o słodyczy i lekkości Jego brzemienia, Jego jarzma.

Maryję i Elżbietę czeka wiele trudu, bólu, troski i miecz przenikający serce. Ale ponad to wszystko i większa od tego wszystkiego jest ich wspólna radość – radość wspólnego dźwigania najsłodszego brzemienia.

s. Paula OP

16 grudnia 2018
III Niedziela Adwentu

Czytania liturgiczne:

So 3, 14-17

Iz 12,2–3,4bcd,5–6

Flp 4, 4-7

Łk 3, 10-18

CO MAM CZYNIĆ?

Kiedy różne osoby pytają Jana Chrzciciela, co mają czynić, ten daje im zawsze podobną odpowiedź, którą można streścić w słowach „bądźcie porządnymi ludźmi”. Zapowiada jednak, że nadchodzi Ktoś, kto nie będzie tak, jak on chrzcił tylko wodą, ale Duchem Świętym i ogniem.

Kiedy Jezusowi zostało zadane podobne pytanie (Łk 18,18), postawił wyżej poprzeczkę – wezwał pytającego po pierwsze do zachowywania wszystkich przykazań, a po drugie do sprzedania wszystkiego, co ten posiadał i do rozdania tego ubogim. Jezus wzywa do większego radykalizmu niż Jan Chrzciciel. Daje jednak też niezrównanie więcej – chrzci Duchem Świętym i ogniem, a tym samym daje nam Bożą moc. Kiedy posyła dwunastu apostołów (Łk 9,1-6), czy później siedemdziesięciu dwóch (Łk 10,1-16) nie każe im być porządnymi ludźmi, ale głosić Ewangelię, wyrzucać złe duchy i uzdrawiać w Jego imię. Jeszcze jedno potwierdzenie, że właśnie to mamy czynić jako Jego uczniowie znajdujemy w Ewangelii wg św. Marka tuż przed Wniebowstąpieniem: Te zaś znaki towarzyszyć będą tym, którzy uwierzą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, a ci odzyskają zdrowie (Mk 16,17-18).

Bycie uczniem Jezusa to naprawdę coś dużo większego niż tylko bycie porządnym człowiekiem.

s. Miriam OP

9 grudnia 2018
II Niedziela Adwentu

Czytania liturgiczne:

Ba 5, 1-9

Ps  126

Flp 1, 4-6. 8-11

Łk 3, 1-6

PROPORCJE

Zaskakujące są proporcje zastosowane we fragmencie dzisiejszej Ewangelii.

Jan Chrzciciel – głosiciel Słowa, charyzmatyczny prorok, do którego zmierzały tłumy ludzi, by przyjąć chrzest nawrócenia, jest przedstawiony właściwie w jednym zdaniu: „Obchodził więc całą okolicę nad Jordanem i głosił chrzest nawrócenia na odpuszczenie grzechów (…)”. Wcześniej jest podane tylko jego imię – Jan, imię jego ojca – Zachariasz i miejsce działalności – pustynia.

Proroctwo Izajasza, które właśnie się wypełnia, to kolejne trzy wersy, a początkowe dwa stanowi tło historyczno – geograficzne. I to ono przykuło moją uwagę dzisiaj.

Święty Łukasz wymienia aż 7 imion osób sprawujących w tym czasie polityczną i duchową władzę, zaczynając od cezara Tyberiusza, przez Poncjusza Piłata, Heroda, Filipa i Lizaniasza, na kapłanach Annaszu i Kajfaszu kończąc, oraz 5 jednostek administracyjnych – geograficznych, które były pod ich jurysdykcją (Judea, Galilea, Iturea, Trachon, Abilena). Po co takie nagromadzenie postaci historycznych? Co chciał przekazać Ewangelista? Co to dla mnie znaczy? To pytania z którymi przyszło mi się zmierzyć.

Najpierw myślałam, że chodzi tylko o podkreślenie historyczności Pana Jezusa, którego Jan zapowiada. Nawet miałam w głowie gotowy szkic komentarza na tę okoliczność, ale im dłużej pozwalałam pytaniom we mnie pracować i im bardziej zagłębiałam się w tekst Ewangelii, tym bardziej prowadził mnie on do wniosku, którym kończy się czytany dzisiaj fragment. „Wszyscy ludzie ujrzą zbawienie Boże”.

s. Katarzyna OP

2 grudnia 2018
I Niedziela Adwentu

Czytania liturgiczne:

Jr 33, 14-16

Ps  25

1 Tes 3, 12 – 4, 2

Łk 21, 25-28. 34-36

Nabierzcie ducha i podnieście głowy. (Łk 21,28)

Co to zdanie mówi mi dziś? Wobec moich codziennych „trzęsień ziemi”, „nawałnic”, lęków. Odwrócić od tego wzrok, co wcale nie jest takie łatwe. Nabrać Ducha, którego wszędzie pełno, tylko go brać: z Eucharystii, spowiedzi, Pisma Świętego, prostej modlitwy, słów bliskiej osoby. I podnieść głowę. By z ufnością spotkać się z miłującym spojrzeniem Taty.

s. Małgorzata OP

 

25 listopada 2018
Uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata

Czytania liturgiczne:

Dn 7, 13-14

Ps  93

Ap 1, 5-8

J 18, 33b-37

Księga Apokalipsy nazywa Chrystusa Alfą i Omegą. Jest to pierwsza i ostatnia litera greckiego alfabetu. A zatem Alfa i Omega to Ten, który otwiera i domyka całość, który tę całość zawiera w sobie, który tą całością jest, który jest Pełnią. Jezus Chrystus – Alfa i Omega – zawiera w sobie wszystkie słowa, które Bóg do nas kieruje, bo On, Pierwszy i Ostatni, jest cały Słowem Boga – jedynym Słowem, odwiecznym i nieskończonym, w którym my wszyscy zostaliśmy wypowiedzeni  i które nieustannie jest wypowiadane, dając nam życie w całej Jego Pełni.

s. Paula OP

 

18 listopada 2018
XXXIII Niedziela Zwykła

Czytania liturgiczne:

Dn 12, 1-3

Ps  16

Hbr 10, 11-14.18

Mk 13, 24-32

WYBÓR CHRYSTUSA

Wybór Chry­stusa nie oznacza, że nasze życie będzie łatwe, czy że unikniemy wielkiego ucisku, jaki Jezus przepowiedział, że będzie miał miejsce przed Jego chwalebnym przyjściem.

Przyjęcie Jezusa jako Pana i Zbawiciela to wybór życia w bliskości z Nim. Bóg obiecał nam także, że jeśli uwierzymy, to przez nasze ręce będą się działy cuda (uzdrowienia, uwolnienia itp.), ale największym cudem jest właśnie Jego obietnica, że już tutaj możemy żyć w Jego bliskości i z Nim przeżywać wszystkie nasze cierpienia i radości – także te ostateczne. A kiedy przyjdzie w chwale, wyśle swoich Aniołów, aby nas zgromadzili przy Nim, żebyśmy mogli już na zawsze cieszyć się przebywaniem w Jego chwale – zanurzeni w Jego Miłości.

s. Miriam OP

11 listopada 2018
XXXII Niedziela Zwykła

Czytania liturgiczne:

1 Krl 17, 10-16

Ps  146

Hbr 9, 24-28

Mk 12, 38-44

TU NIE CHODZI O PIENIĄDZE

Gdy jakiś czas temu zerknęłam na czytania, które na dzisiejszą niedzielę daje nam Kościół, pomyślałam, że znowu mam komentować Ewangelię o pieniądzach. (Poprzednio pisałam rozważanie do fragmentu o bogatym mężczyźnie, który odszedł zasmucony.)

Jednak teraz, gdy piszę ten tekst jestem przekonana, że tu nie chodzi o pieniądze. Zatrzymałam się na początku zdania Pana Jezusa, w którym wyjaśnia On, dlaczego jeden grosz ma wartość większą niż skarbona pełna pieniędzy. I słowa: „ Wszyscy bowiem wrzucali z tego, co im zbywało (…)” stały się kluczem do innego spojrzenia na tę znaną mi dobrze ewangeliczną historię.

Dotarło do mnie, że wiele razy, nie mając w rękach pieniędzy, staję przed Bogiem w postawie bogacza. Czyli wrzucam do skarbony to bez czego mogę się obejść, co nie jest mi aktualnie potrzebne, co mnie nic nie kosztuje. To mogą być relacje, dobre słowo, minimum czasu na modlitwę, (czyli tylko tyle ile mi pasuje) i wiele innych codziennych sytuacji, w których nie jestem narażona na ocenianie i osądzanie przez innych. Wtedy wrzucam na ofiarę to co mi zbywa.

Trudniej, gdy Pan zaprasza do zaufania Jemu i przyznania się do Niego, gdy wszyscy wokoło mają inne zdanie, albo gdy jestem proszona o rozmowę z osobą, której nie lubię, lub w czasie, który mi nie odpowiada. Jak często potrafię wtedy stanąć przed Bogiem w moim ubóstwie i pokornie przyjąć Jego plan i ofiarować Mu to wszystko co według mnie jest mi niezbędne i to wszystko do czego mnie zaprasza?

s. Katarzyna OP

 

Czytania liturgiczne:

Pwt 6, 2-6

Ps  18

Hbr 7, 23-28

Mk 12, 28b-34

„Słuchaj, Izraelu, Pan, Bóg nasz, Pan jest jedyny.” (Mk 12,29 i Pwt 6,4)

Odkrywam na nowo, że „nie ma innego przykazania większego od tych” (Mk 12,32) (naturalnie razem z przykazaniem miłości bliźniego). W pierwszej chwili wydaje się to takie powszednie – wierzę w jednego Boga, On jest moim Panem. Ale to wcale nie jest takie oczywiste. Jezus powiedział: „Uważajcie, czego słuchacie.”(Mk 4,24). Czego, kogo słucham na co dzień, w każdej chwili? Kiedy słucham swych niektórych myśli, wspomnień, wyobraźni, zaczynam nieświadomie spychać to przykazanie na dalszy plan. Cokolwiek wstawiam na miejsce Boga (swoje ego, innych, sprawy do załatwienia, pewność, że muszę sobie sama poradzić, itd….), sprawia, że tracę pokój, wchodzę w ciemność. Gdy wracam do tego przykazania, wtedy wszystko wraca na swoje miejsce. Ono daje światło, nadaje kierunek. Nic, nikt nie może zastąpić Boga, jest jedynym Panem, On jest źródłem miłości i pokoju.

Słuchaj Izraelu, słuchaj tego: JEST Bóg, Bóg jest Panem wszystkiego. Słuchaj Jego miłującej obecności.

s. Małgorzata OP

 

 

28 października 2018
XXX Niedziela Zwykła

Czytania liturgiczne:

Jr 31, 7-9

Ps  126

 Hbr 5, 1-6

Mk 10, 46b-52

Gdy rozważałam czytania, które Kościół podaje nam na tę niedzielę, bardzo przypomniał mi się jeden z brewiarzowych hymnów, szczególnie mi drogi. Przytoczę tutaj cały ten hymn, gdyż modlitwa nim może być naszą odpowiedzią na dzisiejsze Słowo Boże.

s. Paula OP

Jezu otoczony rzeszą
kalek, ślepców, trędowatych,
ciał niemocą naznaczonych,
dusz błądzących po bezdrożach;

Jezu, któryś miał przyjaciół
wśród celników, jawnogrzesznic,
któryś szukał pogardzanych,
zeszpeconych plamą winy;

Jezu z sercem gorejącym
i otwartym dla każdego,
kto chce dźwigać krzyż codzienny
swej słabości i cierpienia;

Jezu, okaż miłosierdzie
nam, potomkom tamtych ludzi
i podobnym do nich w nędzy,
co przyzywa Twej litości.

Jezu, kiedy dzień się kończy,
a przybliża się nieznane,
bądź nam światłem gorejącym
wśród ciemności tego świata.

Jezu, Ciebie, Twego Ojca
i Pocieszyciela Ducha
niech wysławia miłość nasza
przez pokorny hołd modlitwy. Amen.

 

 

21 października 2018
XXIX Niedziela Zwykła

Czytania liturgiczne:

Iz 53, 10-11

Ps  33

 Hbr 4, 14-16

Mk 10, 35-45

MIEJSCA HONOROWE

W zachowaniu Jana i Jakuba nie ma nic zaskakującego. Chcą załatwić sobie dobre miejsca przy Panu, który ich wybrał, i którego pokochali. My też zachowujemy się często podobnie i to nie tylko w relacji z Bogiem. Po prostu zależy nam na dobrych miejscach w różnych sytuacjach. Nawet w kościołach, na uroczystościach kościelnych są miejsca honorowe dla ważnych osób.

Głęboko zapadły mi w pamięć słowa pewnej osoby, której „należało” się miejsce honorowe w trakcie jakiejś uroczystości. Osoba ta nie zajęła tego miejsca, a zapytana o to skomentowała to bardzo prosto: w kościele nie ma miejsc lepszych i gorszych, bo przecież łaską dla nas jest to, że w ogóle możemy stawać przed Bogiem.

U Boga nie ma miejsc honorowych. Nie ma miejsc lepszych i gorszych. Samo to, że możemy mieć nadzieję na życie wieczne z Bogiem jest tak olbrzymią łaską, że nawet najskromniejszy kąt Królestwa jest czymś, co przerasta wszelkie nasze zasługi. Ale tam wszyscy będziemy blisko Boga, bo On tego chce – On chce być z nami blisko.

s. Miriam OP

 

14 października 2018
XXVIII Niedziela Zwykła

Czytania liturgiczne:

Mdr 7, 7-11

Ps  90

 Hbr 4, 12-13

Mk 10, 17-30

PONADCZASOWE PYTANIE

Mężczyzna, który przybiega do Pana Jezusa z fundamentalnym dla siebie pytaniem: „…co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?” słyszy w odpowiedzi, żeby najpierw zachowywał przykazania, potem sprzedał swój majątek i to co za niego otrzyma rozdał ubogim, a następnie ma pójść za Panem Jezusem. I odchodzi zasmucony, bo (jak wyjaśnia Ewangelista) „miał bowiem wiele posiadłości.” Tę rozmowę słyszał Piotr i niejako kontynuuje ją stwierdzając: „Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą”, tak jakby chciał zapytać i co dalej? Czy to co zaproponowałeś Panie temu mężczyźnie, który przed chwilą odszedł, już jest odpowiedzią na jego pytanie? My wykonaliśmy to wszystko, czy osiągniemy życie wieczne?

To mogą i powinny być pytania każdego z nas, osób ochrzczonych, bo każdy z nas niezależnie od tego czy jest osobą świecką czy konsekrowaną jest zaproszony do wolności i do naśladowania Pana Jezusa, czyli kroczenia Jego śladami. Dlatego też odpowiedź, którą otrzymamy zawsze będzie taka sama. Bóg z hojnością w nadmiarze zwróci nam to co opuściliśmy dla Niego, co Mu oddaliśmy, ale w codzienności czekają nas trudy i prześladowania. Natomiast życie wieczne, właśnie dlatego, że jest wieczne zostanie nam dane dopiero w pozaczasowej przyszłości. I to jest bardzo dobra nowina! Jesteśmy dziedzicami Bożego Królestwa, królestwa wieczności i nieśmiertelności.

s. Katarzyna OP

 

07 października 2018
Uroczystość NMP Różańcowej

Czytania liturgiczne:

1 Krn 15, 3-4.15-16; 16, 1-2

Ps – Łk 1, 46 nn

 Dz 1, 12-14

Łk 1, 39-56

Maryja pozdrowiła Elżbietę – przywitała się z nią i równocześnie podzieliła się Duchem Świętym. Obecność Boża, którą miała w sobie, emanowała z niej z całą mocą.

Pomyślałam sobie: To nic dziwnego, przecież miała w sobie samego Jezusa, nie to co my, zwykli ludzie. Ale przecież my też mamy w sobie żywego Jezusa, gdy przyjmujemy Go podczas Eucharystii… Pewnie, że w momencie Komunii św. nie będę tak „przezroczysta” jak Maryja, która była bez grzechu. Jednak mogę być „przezroczysta” na swoją miarę, a raczej na miarę Córki Boga i Jego Oblubienicy.

s. Małgorzata OP

 

30 września 2018
XXVI Niedziela Zwykła

Czytania liturgiczne:

Lb 11, 25-29

Ps 19

Jk 5, 1-6

Mk 9, 38-43.45.47-48

Opowiadano o bł. Piotrze Jerzym Frassatim, że gdy podczas górskiej wędrówki zauważył w swojej grupie kogoś słabnącego, wówczas sam – choć w dobrej kondycji – spowalniał marsz, udając, że traci siły.

Przypomniałam sobie też, jak na zimowych igrzyskach sprzed wielu lat w czasie finału łyżwiarstwa szybkiego polski zawodnik ustąpił miejsca na torze dublującemu go norweskiemu liderowi, aby ten mógł zyskać cenne sekundy i ustanowić nowy rekord świata.

Dostosowywanie kroku do tempa tych, którzy są słabsi i ustępowanie miejsca osobom od nas lepszym – oto ewangeliczna droga, która pomaga nam strzec serce przed rywalizacją, próżnością i zazdrością, a otwiera na współuczestnictwo w radościach i smutkach naszych bliźnich.

W czytanym ubiegłej niedzieli fragmencie Ewangelii Pan Jezus wzywa nas do zajmowania ostatniego miejsca i do służby, bo taka postawa uwalnia od porównywania się z innymi, a napełnia serce pokojem i radosną wdzięcznością za cudowne dary, którymi Bóg obdarza naszych bliźnich i nas.

s. Paula OP

23 września 2018
XXV Niedziela Zwykła

Czytania liturgiczne:

Mdr 2, 12. 17-20

Ps 54

Jk 3, 16 – 4, 3

Mk 9, 30-37

DZIECKO

Uczniowie w dzisiejszej Ewangelii zachowują się jak dzieci: nie rozumieją, ale boją się pytać, sprzeczają się między sobą, kto jest największy, a potem milczą, próbując ukryć swoje zachowanie… A Jezus z całą cierpliwością najpierw daje im odpowiedź na ich kłótnie, a potem pokazuje im dziecko. Jezus nie gani ich infantylnej postawy, ale zaprasza ich, aby naśladując Go przytulili dziecko w sobie – aby je zaakceptowali. Brzmi jak niezła psychologia, ale Jezus idzie jeszcze krok dalej. Chce, żebyśmy zaakceptowali siebie takimi, jakimi jesteśmy – z naszą słabością, kruchością, czasem infantylnością, ale też, abyśmy w tej prawdzie o sobie nie zapomnieli, że mieszka w nas Bóg. Przyjmując siebie w prawdzie, przyjmujemy Boga, który w nas jest. Pięknie ujął to Papież Franciszek w swojej adhortacji Gaudete et exsultate (nr 131): „Uznajmy więc naszą słabość, ale pozwólmy, by Jezus wziął ją w swoje ręce i posłał nas na misję. Jesteśmy istotami kruchymi, ale niosącymi skarb, który czyni nas wspaniałymi i może uczynić lepszymi i szczęśliwszymi tych, którzy go przyjmują”.

Przyjmijmy to dziecko w nas, ale nie koncentrujmy się na nim, ale na Bogu, który w tym dziecku mieszka, i który chce nas prowadzić dalej i głębiej.

s. Miriam OP

 

16 września 2018
XXIV Niedziela Zwykła

Czytania liturgiczne:

Iz 50, 5-9a

Ps 116A

Jk 2, 14-18

Mk 8, 27-35

BARDZO ISTOTNE PYTANIE

Pan Jezus przeprowadza wśród swoich uczniów sondę. I pyta za kogo uważają Go ludzie. Pada kilka odpowiedzi, na co Chrystus zadaje im jeszcze jedno, tym razem bardzo osobiste i bardzo ważne pytanie: „A wy za kogo mnie uważacie?” Pytanie osobiste, bo każdy z nas ma trochę inną relację z Panem Jezusem, w inny sposób jest ona kształtowana. I bardzo ważne, bo odpowiedź na nie powinna przekładać się na wybory i działanie w życiu.

Nawet jeśli będą w mojej codzienności chwile, gdy moje myślenie o Bożych planach będzie zasługiwać na korektę, to jeśli jak Piotr uznam w Chrystusie Mesjasza (i tylko wtedy), nie ucieknę przed krzyżem i cierpieniem i będę zdolna wejść w ślady Pana Jezusa i kroczyć za Nim po ścieżce mojego życia, którą już dla mnie wytyczył i przeszedł.

Tylko wtedy, gdy Bóg będzie dla mnie Bogiem, nie stracę życia, ale je zachowam zgodnie z obietnicą Pana Jezusa: „Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z powodu Mnie i Ewangelii, zachowa je”.

s. Katarzyna OP

9 września 2018
XXIII Niedziela Zwykła

Czytania liturgiczne:

Iz 35, 4-7a

Ps 146

Jk 2, 1-5

Mk 7, 31-37

Wielką radość sprawiło mi dzisiejsze pierwsze czytanie, a to dlatego, że przez nieuwagę rozpoczęłam czytanie już od pierwszego wersetu tego rozdziału, gdzie jest napisane: „Niech się rozweselą pustynia i spieczona ziemia, niech się raduje step i niech rozkwitnie! Niech wyda kwiaty jak lilie polne, niech się rozraduje, skacząc i wykrzykując z uciechy. Chwałą Libanu ją obdarzono, ozdobą Karmelu i Saronu. Oni zobaczą chwałę Pana, wspaniałość naszego Boga.”  I dzięki temu, pragnienie Boga, by mnie rozweselić, zaczęło się już spełniać podczas czytania:) Ale Pan mówi tam o jeszcze większej radości, takiej, która wyraża się w okrzykach i skakaniu, której symbolem jest pustynia zamieniona w krainę kwitnącą i pełną źródeł wody. Doświadczę takiej radości, gdy ujrzę chwałę Boga. Czytając ten fragment i dzisiejszą ewangelię zrozumiałam, że to jest właśnie moim wielkim pragnieniem – ujrzeć chwałę Boga. Rzeczywiście skakałabym z radości, gdybym ujrzała, że ci którzy są głusi słyszą, że ci którzy są niemi, mogą „prawidłowo mówić” (Mk 7, 35) i „krzyczeć wesoło” (Iz 35,6), że chromi chodzą! Czasem widzę, że Pan uzdrawia czyjeś „głuche” lub „niewidzące” serce, ale pragnę ujrzeć jeszcze więcej tej Bożej chwały, więcej radości uzdrowionych!

A Jezus mówi mi na to: „effatha”. Nie tylko mówi, On swoją śliną i palcami pomaga mi się otworzyć (nie wiem jeszcze co to oznacza w moim przypadku). A kiedy mnie otworzy, będzie mógł przeze mnie otwierać innych.

s. Małgorzata OP

 

2 września 2018
XXII Niedziela Zwykła

Czytania liturgiczne:

Pwt 4, 1-2.6-8

Ps 15

Jk 1, 17-18.21b-22.27

Mk 7, 1-8a.14-15.21-23

W BLISKOŚCI

„Któryż naród ma bogów tak bliskich, jak Pan Bóg nasz, ilekroć Go wzywamy?” – mówi Mojżesz – ten, który chyba jak nikt inny w Starym Testamencie doświadczył zarówno ogromu chwały Boga, potęgi Jego majestatu, Jego absolutnej od nas inności i niepojętości, jak i niepojętej bliskości, która pozwoliła Mojżeszowi przebywać z Nim i rozmawiać twarzą w twarz, jak z przyjacielem.

Ale nawet Mojżeszowi w najśmielszych marzeniach nie przyszłoby na myśl, że możliwa jest jeszcze głębsza zażyłość z Bogiem – że stanie się On w Jezusie Chrystusie człowiekiem, że da nam siebie jako pokarm i że w Nim będzie możliwa taka bliskość, która jest jednością.

s. Paula OP

 

26 sierpnia 2018
Uroczystość Matki Bożej Częstochowskiej

Czytania liturgiczne:

Prz 8, 22-35 lub Iz 2, 2-5

Ps 48

Ga 4, 4-7

J 2, 1-11

POCZĄTEK ZNAKÓW

Posłuszeństwo, zaufanie posunięte aż do pewnego szaleństwa i odwaga, aby podjąć ryzyko – są to dla mnie klucze do tego, aby otworzyć się na cuda, które Bóg chce czynić.

Taką postawę przyjęli słudzy z dzisiejszej Ewangelii, napełniając stągwie wodą po brzegi i dając tej wody do spróbowania staroście weselnemu. Posłuchali, zaufali i zaryzykowali. Gdyby cud się nie dokonał i starosta skosztowałby wody, która dalej byłaby wodą, czekałaby ich zapewne kara – oni jednak zaryzykowali i zrobili wszystko, co powiedział Jezus. Czy mogli się spodziewać, że woda stanie się winem, skoro to był dopiero początek znaków? Nie sądzę. Oni naprawdę zaufali w ciemno. My już wiemy z kart Ewangelii, a także dziś możemy doświadczać, że Bóg czyni cuda, a mimo to trudno nam być posłusznymi Panu.

Zachowanie tych sług jest dla mnie zachwycające i zdumiewające – oni byli posłuszni nie tylko Jezusowi, ale i Maryi – prostej kobiecie. A cud, którego Jezus dokonał, był także wyrazem Jego posłuszeństwa Matce. Bóg stając się człowiekiem, stał się posłuszny Matce. Wcielenie dokonało się przez Maryję, pierwszy cud dokonał się dzięki Jej wstawiennictwu i Bóg właśnie Ją dał nam za Matkę, aby Ona wypraszała nam u Syna łaski, których pragniemy.

Warto być przy Maryi i być Jej posłusznym, pamiętając, że posłuszeństwo Maryi jest zawsze posłuszeństwem Jezusowi: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie” (J2,5). Ona nam pomoże być posłusznymi, szalonymi w zaufaniu i odważnymi w podejmowaniu ryzyka zgodnie z Bożą wolą.

s. Miriam OP

 

19 sierpnia 2018
XX Niedziela Zwykła

Czytania liturgiczne:

Prz 9, 1-6

Ps 34

Ef 5, 15-20

J 6, 51-58

TAJEMNICZY ŻYJĄCY BÓG

Przygotowując ten komentarz stanęłam przed „zamkniętym tekstem Pisma” i bardzo mocno doświadczyłam tego, że Eucharystia jest tajemnicą. Tak właśnie, tajemnicą, rzeczywistością, której własnym rozumem, sprytem, umiejętnościami nie zgłębię. To była pierwsza myśl.

Druga dotyczyła tego, że Boże Słowo jest czytane we wspólnocie i dla wspólnoty, a skoro tak, to żeby choć trochę odsłonić dla siebie słowa niedzielnej Ewangelii, potrzebowałam o niej porozmawiać z drugą osobą. A to co poniżej będzie napisane, jest właśnie owocem tamtego pochylenia się nad rozmową Pana Jezusa z Żydami, którą św. Jan notuje w 6 rozdziale swojej Ewangelii.

Także dzisiaj słowa Pana Jezusa szokują, może trochę mniej niż Żydów, bo przyzwyczailiśmy się trochę do Komunii świętej, do przyjmowania Boga pod postacią chleba i wina. Ale nie jest to przecież takie oczywiste, że jedząc chleb będziemy żyli w wieczności. A do tego zaprasza Pan Jezus, powtarzając kilkakrotnie: „Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli ktoś spożywa ten chleb, będzie żył na wieki.” „Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym.” „Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim.” „Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki”.

Mam jeść Pana Jezusa TERAZ po to, żeby W WIECZNOŚCI móc go oglądać na zawsze. Ale czy to wystarczy? On Bóg zaprasza mnie jeszcze głębiej. Poprzez przyjmowanie Ciała i Krwi Chrystusa mam się stawać z Nim jedno. On jest Bogiem żywym i żyjącym, czyli takim, który daje życie, przekazuje życie. I do takiej samej relacji owocności i płodności duchowej zaprasza mnie Bóg.

Ten, który jest tajemniczy, niezgłębiony, żyjący, chce kształtować mnie w Eucharystii przez chleb i wino, które w wierze przyjmuję i wciąż na nowo uczyć, jak od Niego przyjmować życie i dzielić się nim w codzienności.

s. Katarzyna OP

 

12 sierpnia 2018
XIX Niedziela Zwykła

Czytania liturgiczne:

1 Krl 19, 4-8

Ps 34

Ef 4, 30 – 5,2

J 6, 41-51

„Nie szemrajcie miedzy sobą!” – mówi Jezus do Żydów. W liście do Efezjan św. Paweł mówi: „Nie zasmucajcie Bożego Ducha Świętego (…)” Jezus jest zasmucony z powodu niedowierzania Żydów. Myślę, że Duch Święty, obecny w nas, jest zasmucony także z powodu naszego niedowierzania. Czy przeważałaby w nas gorycz, uniesienie, gniew, wrzaskliwość, znieważanie, złość, gdyby była ufność i zawierzenie Bogu?

Podpłomyk i dzban wody dostarczył Eliaszowi sił na 40 dni. Jezus mówi, że kto spożywa Jego chleb, będzie żył na wieki. Przyjmujmy Go z wiarą, by Duch Święty mógł nas nasycać. Wtedy będzie w nas wykrzykiwać z radości.

s. Małgorzata OP

 

5 sierpnia 2018
XVIII Niedziela Zwykła

Czytania liturgiczne:

Wj 16, 2-4.12-15

Ps 78

Ef 4, 17.20-24

J 6, 24-35

CHLEB I WINO

Jest to jedna z najbardziej zdumiewających tajemnic, że Jezus-Bóg zechciał ukryć się pod postacią tak prostego i zwyczajnego pokarmu, jakim jest chleb. Jest to tym bardziej zdumiewające, że jednocześnie ukrył się także pod postacią bardzo szlachetnego i cennego napoju – wina. Ale taki właśnie jest nasz Wcielony Bóg: łączy w sobie to, co najszlachetniejsze z tym, co najprostsze. Z pokorą, radością i miłością przychodzi do naszej słabości i małości, cieszy się przebywaniem w naszym ubóstwie i swoją obecnością uszlachetnia to, co wydaje się niepozorne i zwyczajne. Na Jego Uczcie prosty chleb staje się drogocenny i drogocenne staje się nasze człowieczeństwo złączone z Nim.

s. Paula OP

 

 

29 lipca 2018
XVII Niedziela Zwykła

Czytania liturgiczne:

2 Krl 4, 42-44

Ps 145

Ef 4, 1-6

J 6, 1-15

ABSURDALNIE MAŁO

Zachwyca mnie ten chłopiec z dzisiejszej Ewangelii. Daje pięć chlebów i dwie ryby, żeby nakarmić prawie pięć tysięcy mężczyzn… absurdalnie mało! Jednak to wystarczyło, bo nie próbował sam rozwiązać problemu głodnych, ale dał to, co miał Bogu. Dał Bogu absurdalnie mały dar, a Bóg go wykorzystał, aby objawić Swoją chwałę.

Jest to dla mnie naprawdę Dobra Nowina: Bogu wystarczy to, co mam i to, co potrafię. Mam tylko odważyć się dać Mu to, nie przejmując się, że to jest absurdalnie mało. To nieważne ile tego jest, bo to nie moja chwała ma się objawiać, ale Boża, a On ma wszystko, czego potrzeba, aby działy się cuda w nas i wokół nas.

Jakie mogą być reakcje na taki mój dar? Jak zareagują ludzie? Może tak, jak Apostoł Andrzej z pewną pogardą: „cóż to jest dla tak wielu”, może wyśmieją, może odrzucą. To mało ważne. Ważna jest reakcja Boga, któremu wystarczy to mało, aby czynić cuda.

Pozwólmy, aby chwała Boża objawiała się w naszej słabości i małości.

s. Miriam OP

 

22 lipca 2018
XVI Niedziela Zwykła

Czytania liturgiczne:

Jr 23, 1-6

Ps 23

Ef 2, 13-18

Mk 6, 30-34

„WAKACYJNA EWANGELIA”

Czytając dzisiejszą Ewangelię pomyślałam, że to słowa dla wszystkich zabieganych, zapracowanych i przepracowanych. Dla tych, którzy już na wakacje i urlopy wyjechali lub wyjadą. I może szczególnie dla tych, którym czas wolny od pracy trudno wygospodarować.

Apostołowie wracają z misji głoszenia, uzdrawiania, wyrzucania złych duchów, na którą wysłał ich Pan Jezus (Ewangelia z poprzedniej niedzieli) i opowiadają, czego dokonali. A On zwraca uwagę na potrzebę odpoczynku i poleca, by udali się z dala od ludzi na pustkowie.

To bardzo ważna wskazówka dla każdego, kto w jakikolwiek sposób pracuje, niekoniecznie zawodowo. Potrzebujemy odpoczynku, mamy do niego prawo i powinniśmy znaleźć na niego czas nie tylko w okresie urlopowo – wakacyjnym.

Jeśli codziennie zadbamy o odpoczynek, choćby bardzo krótki, łatwiej nam będzie ofiarować swój wolny czas tym, którzy (jak tłum ludzi garnący się do Pana Jezusa) będą go potrzebować.

Może warto od razu ze wskazówki Pana Jezusa skorzystać i bardzo wakacyjnie odpoczynkowo potraktować dzisiejszą niedzielę?

s. Katarzyna OP

15 lipca 2018
XV Niedziela Zwykła

Czytania liturgiczne:

Am 7, 12-15

Ps 85

Ef 1, 3-14

Mk 6, 7-13

Szczodrze z miłości

Pierwszych czternaście wersetów Listu do Efezjan jest bardzo głęboką esencją testamentu – dziedzictwa, jakim obdarzył nas Bóg: Napełnił mnie wszelkim błogosławieństwem, wybrał już przed założeniem świata – z miłości. Bóg tak postanowił, wylał szczodrze ogrom swej łaski, oddając swe życie i przelewając krew. Objawia mi tę najpiękniejszą tajemnicę: chce abym istniała i chce, abym istniała na Jego chwałę. To znaczy daje mi wszystko, ponad miarę, abym stawała się jak On.

To wszystko tak przerasta zdolność mojego pojmowania i możliwość przyjmowania, że… czytam te słowa z takim spokojem, jakbym czytała prognozę pogody. Wycofuję się przed jakimś zawrotem głowy, świętym zmieszaniem, które powodują te słowa.

A gdyby tak mimo wszystko trwać przy tym tekście… Żywe Słowo obudzi we mnie wiarę, aby to szalone bogactwo przyjąć, obudzi odwagę, aby dzielić się nim. A Jezus obecny we mnie będzie mógł uzdrawiać i wypędzać złe duchy (por. Mk 6, 7-13).

s. Małgorzata OP

 

8 lipca 2018
XIV Niedziela Zwykła

Czytania liturgiczne:

Ez 2, 2-5

Ps 123

2 Kor 12, 7-10

Mk 6, 1-6

MOC W SŁABOŚCI

W „Dialogach” św. Katarzyna ze Sieny, nazywając Boga „Tym, który Jest”, o sobie samej mówi jako o „tej, której nie ma”. Coraz częściej przekonuję się, jak bardzo te słowa są prawdziwe, a jednocześnie że są one naprawdę dobrą, pełną nadziei nowiną. Bo przypominają nam, że Bóg uczynił wszystko właśnie z niczego i ma moc z nicości wszystko na nowo stworzyć. Kiedy Boża moc przenika ludzką słabość, małość, nicość, która poddaje się Bożej mocy, powstaje nowe życie.

s. Paula OP

 

1 lipca 2018
XIII Niedziela Zwykła

Czytania liturgiczne:

Mdr 1, 13-15; 2, 23-24

Ps 30

2 Kor 8, 7.9.13-15

Mk 5, 21-43

UZDROWIENIE

Jair – przyszedł do Jezusa, poprosił, aby Ten przyszedł do niego, położył ręce na jego córce i ją ocalił, aby żyła. Jezus wysłuchał jego prośby i wskrzesił jego córkę. Bezimienna kobieta cierpiąca na krwotok wymyśliła sobie, że będzie zdrowa, jeśli dotknie szaty Jezusa. Zrobiła to i została uzdrowiona.

Jezus chce uzdrawiać i uzdrawia. Jezus chce, abyśmy byli odważni w proszeniu o to, czego pragniemy. Wydaje mi się, że zachęca nas do pewnej zuchwałości w wierze – proście, a dam wam. A może po prostu wiary w Jego miłość i moc.

Bardzo mocno Jezus akcentuje dziś jak ważna jest nasza wiara. Zarówno Jair jak i kobieta cierpiąca na krwotok przychodzą do Jezusa, bo wierzą, że On może im pomóc. A Jezus nie tylko spełnia ich pragnienia, ale też uwalnia ich od lęku, który jeszcze w sobie noszą. Historia kobiety mogłaby się skończyć na tym, że dotknęła szaty i została uzdrowiona, ale Bóg chce dla niej jeszcze więcej – chce, żeby była wolna od lęku, który nie pozwala jej żyć w pełni.

Jezus całym sobą mówi obydwojgu, że dobrze, że przyszli, choć ich przychodzenie nie jest doskonałe. Dlaczego Jair przyszedł tak późno, kiedy jego córeczka już dogorywała? A ta kobieta? Nie dość, że tyle zwlekała, szukając ratunku poza Bogiem, to jeszcze próbuje jakby wykraść to uzdrowienie. Jezus tak nie patrzy, nie ocenia. Cieszy się z ich wiary, z tego, że są i odpowiada na nią swoją mocą.

Bóg chce uzdrawiać i uzdrawia. Uwalnia z lęku. Daje pokój i umacnia naszą wiarę. Uzdrawia w sposób bardzo konkretny tu i teraz – z chorób fizycznych i duchowych. Dlaczego nie zawsze? Nie wiem i nie muszę wiedzieć – ja mam prosić z wiarą i wytrwałością o to, czego pragnę i z ufnością i dziękczynieniem przyjmować to, co dostaję. Nie szukać cudów, ale z miłości do Boga pozwolić Mu, aby On mnie uzdrawiał swoją Miłością.

s. Miriam OP

 

24 czerwca 2018
Uroczystość Narodzenia św. Jana Chrzciciela

Czytania liturgiczne:

Iz 49, 1-6

Ps 139

Dz 13, 22-26

Łk 1, 57-66.80

MIEJSCE WZROSTU

Fragment Ewangelii na uroczystość narodzin Jana Chrzciciela kończą słowa: „Chłopiec zaś rósł i wzmacniał się duchem, a żył na pustkowiu aż do dnia ukazania się przed Izraelem”. To one mnie zatrzymały, gdy zaczęłam przygotowywać ten komentarz.

Zadałam sobie pytanie, po co w życiu człowieka, w moim życiu jest potrzebny etap pustyni? Odpowiedź wcale nie była prosta i oczywista. Przede wszystkim odkryłam, pewnie po raz kolejny, że jest to uprzywilejowany czas, w którym przewodnikiem i nauczycielem może być tylko Bóg i tylko od Niego mogę otrzymać niezbędną na pustkowiu pomoc.

Ponadto dotarło do mnie, że mam pustynię do siebie dopuścić, żeby zaufania do Boga się nauczyć i by poznać lepiej samą siebie, swoje mocne i słabe strony. I co chyba najważniejsze dla mnie na „teraz” pozwolić Panu przygotować mnie do jeszcze wierniejszego wypełnienia Jego woli w mojej codzienności.

Wiem, brzmi to jak litania dobrych życzeń, ale mocno wierzę w to, że jeśli On – Bóg wyprowadza na miejsce osobne, to towarzyszy też w tej wędrówce potrzebnymi łaskami i w końcu doprowadza do realizacji tego, co zaplanował dla mojego wzrostu.

s. Katarzyna OP

 

17 czerwca 2018
XI Niedziela Zwykła

Czytania liturgiczne:

Ez 17, 22-24

Ps 92

2 Kor 5, 6-10

Mk 4, 26-34

… który zieloność daje drzewu suchemu (Ez 17, 24)

Bóg jest Panem życia. Czasem daje je zupełnie niespodziewanie, zawsze hojnie, jeśli tylko „ziemia” jest gotowa, by je przyjąć. Daje niepostrzeżenie – w małym ziarnie, a po czasie zdumiewamy się nad pięknem drzewa życia, które wyrosło. Daje to życie we wszelkiej postaci – biologiczne, duchowe, w postaci Słowa, które przemówi do serca, w różnorakich łaskach. On pragnie dawać to życie, nawet, a może szczególnie tam, gdzie „drzewo jest zupełnie suche”.

s. Małgorzata OP

 

10 czerwca 2018
X Niedziela Zwykła

Czytania liturgiczne:

Rdz 3, 9-15

Ps 130

2 Kor 4, 13 – 5, 1

Mk 3, 20-35

WPATRUJĄC SIĘ W NIEWIDZIALNE

O. Timothy Radcliffe, niegdysiejszy generał naszego Zakonu, w jednej ze swoich książek opowiada, jak to gdzieś w Ameryce Południowej był świadkiem zdumiewającej scenki: oto w pewnej wiosce grupka ubogich dzieci siedzących na ziemi bawiła się w grę, która – jak wynika z opisu – była odpowiednikiem zabawy znanej mi ze szkolnych korytarzy jako „koble”. Polega ona na rozrzucaniu na podłodze grubych śrubek, podrzucaniu jednej z nich i szybkim zbieraniu pozostałych. Dzieci z owej wioski ze śmiechem zabawiały się ową grą w najlepsze. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że… niczego nie miały w dłoniach. Rozrzucały, podrzucały i łapały powietrze – wyimaginowane „koble”. I sprawiało im to wielką radość.

Pomiędzy opisaną historią a dzisiejszym fragmentem Listu do Koryntian istnieje pewna analogia, ale nade wszystko – kolosalna różnica. Bo niewidzialna rzeczywistość, na którą wskazuje św. Paweł, nie jest wyimaginowana, lecz istnieje NAPRAWDĘ. My naprawdę już teraz, żyjąc na tym świecie, zanurzeni jesteśmy w rzeczywistości Bożego życia. Nawet jeśli tego nie widzimy, nie doświadczamy zmysłami, to naprawdę obdarowani jesteśmy cudownymi Bożymi darami, chociażbyśmy – patrząc po ludzku – doświadczali braków i ubóstwa. Naprawdę już teraz możemy się cieszyć życiem w niezwykłej Bożej bliskości, w jedności z Nim i w jedności między sobą – w jedności członków Jego Kościoła. A już wkrótce, gdy skończy się nasza ziemska wędrówka, naprawdę to ujrzymy i doświadczymy całymi sobą pełni Bożego szczęścia.

s. Paula OP

3 czerwca 2018
IX Niedziela Zwykła

Czytania liturgiczne:

Pwt 5, 12-15

Ps 81

2 Kor 4, 6-11

Mk 2, 23 – 3, 6

WOLNOŚĆ

Dzisiejsza Ewangelia jest dla mnie obrazem wolności, jaką Bóg nam daje i do jakiej nas powołuje.

Bóg daje nam wolność pozwalając brać nawet z tego, co należy do Niego. Mówi wyraźnie, że jest dzień w tygodniu, który jest dniem Pana – dla Żydów szabat, a dla nas niedziela. Pokazuje jednak na Dawida, który wziął chleby pokładne, aby zaspokoić głód swój i swoich towarzyszy. Wziął to, co należy do Boga i Jego kapłanów, a Jezus pokazuje go jako wzór zachowania w stosunku do Bożej własności. Jezus pytając faryzeuszów, co można zrobić w szabat podaje nam kryterium, według którego możemy korzystać z tego, co należy do Boga: dobro i życiodajność naszego wyboru. Dawid biorąc Bożą własność, ocalił życie towarzyszy i swoje.

To jeden obraz wolności – wolności opartej na miłości i służbie życiu. Tylko taka wolność jest prawdziwa. I w niej Bóg pozwala nam brać nawet z tego, co Jemu należne – wolność jako dar.

Widzę w tym fragmencie także drugi obraz wolności – jako powołania. Jezus wzywa człowieka z uschniętą ręką, aby stanął na środku i pokazał swoją rękę. Zaprasza go do wolności od swojej słabości, ale najpierw od lęku przed nią. Próbujemy ukryć nasze słabości, i te fizyczne, i te emocjonalne, i te duchowe, a Jezus mówi: „Podnieś się na środek (…) Wyciągnij rękę”. – nie chowaj swojej słabości, bo „moc w słabości się doskonali”. Bądź wolny od niej nawet jeśli realnie ona ci towarzyszy. Bądź od niej wolny – niech ona nie panuje nad tobą, niech to ta słabość służy tobie. Myślę o ludziach, którzy malują ustami czy stopami, bo mają niesprawne dłonie. Są artystami w swojej słabości – część z nich pewnie odkryła talent właśnie dzięki swojej słabości. Ich słabość im służy, a nie oni jej.

Jezus zaprasza także nas z naszymi słabościami, jakiekolwiek by nie były, abyśmy byli wolni, a Duch Święty będzie nam wskazywał, jak je wykorzystywać z miłością i w wolności w służbie życiu. A jeśli Bóg zechce, to da nam wolność nie tylko w nich, ale i od nich. On wie, co dla nas najlepsze.

s. Miriam OP

27 maja 2018
Uroczystość Najświętszej Trójcy

Czytania liturgiczne:

Pwt 4, 32-34. 39-40

Ps 33

Rz 8, 14-17

Mt 28, 16-20

DZIAŁANIE

W uroczystość Trójcy Świętej w Ewangelii spotykamy Pana Jezusa, który rozsyła Apostołów, aby pozyskiwali uczniów udzielając im chrztu w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Głoszenie Boga obecnego w Trzech Osobach musi być dynamiczne, bo dynamiczna jest Trójca.

Ale to nie oznacza, że każdy w ten sam sposób wypełni polecenie Chrystusa.

Dla mnie dzisiaj te słowa to przede wszystkim zaproszenie do tego, by starać się żyć pełnią powołania, którym zostałam obdarowana – najpierw jako Boże dziecko, a potem jako dominikańska mniszka. Nie mogę zamknąć się w tym co dla mnie wygodne, znane i „oswojone”.

Wyjście na krańce świata polega na dyspozycyjności wobec Boga i Jego planów. Nawet jeśli fizycznie nie opuszczę klauzury mam być gotowa by być Jego apostołem i z miłością przez modlitwę nieść Go drugiemu człowiekowi.

s. Katarzyna OP

20 maja 2018
Uroczystość Zesłania Ducha Świętego

Czytania liturgiczne:

Dz 2, 1-11

Ps 47

Ga 5, 16-25

J 15, 26-27; 16, 12-15

„Mając życie od Ducha, do Ducha się też stosujmy” (Ga 5, 25).

Mając życie OD DUCHA… Moje życie nie jest przypadkiem, a jeśli było zaplanowane, to nie najpierw przez ludzi. Moje życie jest bardzo kruche, z wielu punktów widzenia nic nie znaczące, a jednak jest bardzo istotne i ważne! Żyję, bo chciał i chce tego Bóg. Żyję, bo otrzymałam to życie od Ducha: najpierw w momencie poczęcia, pełniej w momencie chrztu i wciąż mnie tym życiem napełnia. Kiedy otrzymuję łaski Ducha Św., to otrzymuję wciąż nowe życie, także wtedy, gdy to biologiczne wydaje się szwankować. Dzisiejsza uroczystość jest szczególnym wylaniem łask, ale Duch Święty jest przecież istotą mojego istnienia, jest zawsze obecny.

Duchu Święty, dziękuje Ci, że chcesz, abym istniała!

s. Małgorzata OP

 

13 maja 2018
Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego

Czytania liturgiczne:

Dz 1, 1-11

Ps 47

Ef 4, 1-13

Mk 16, 15-20

Wniebowstąpienie Pana Jezusa jest ostatnim wydarzeniem opisanym przez Ewangelistów Mateusza, Marka i Łukasza, a jednocześnie pierwszym w Dziejach Apostolskich. Coś się kończy, a coś się zaczyna. A o tym końcu i początku stanowi Pan Jezus wstępujący do Nieba. Jest to zatem taki koniec i taki początek, które nieskończenie przekraczają wszelkie nasze dotychczasowe doświadczenia. Oto bowiem koniec, który nie zawiera w sobie ani odrobiny smutku. Oto początek bez nawet cienia lęku o przyszłość. Oto pożegnanie, które tak naprawdę nim nie jest, bo Jezus nie rozdziela się z uczniami, lecz zabiera ich ze sobą, a nawet nieskończenie więcej: zabiera ich do siebie, włącza ich w siebie, aby już odtąd byli nierozdzielni. Oto zatem koniec wszelkiej rozłąki, bo odtąd „jest jedno Ciało i jeden Duch” – cudowna jedność i radość dzieci Bożych złączonych wieczną miłością Ojca, Syna i Ducha Świętego.

s. Paula OP

 

6 maja 2018
VI Niedziela Wielkanocna

Czytania liturgiczne:

Dz 10, 25-26. 34-35. 44-48

Ps 98

1 J 4, 7-10

J 15, 9-17

Wytrwała miłość

„Wytrwajcie w miłości mojej!” (J 15,9). Co za problem? Przecież to cudowne być kochanym i móc kochać. Nie ma nic piękniejszego niż pewność, że Bóg mnie kocha. To Jego miłość jest fundamentem mojej wartości. On mnie stworzył i jestem cenna w Jego oczach, bo mnie kocha. Niczego bardziej nie chcę niż trwać w tej miłości.

Jezus jednak wskazuje na potrzebę wytrwałości. Czyżby to trwanie w Bożej miłości nie było takie proste? Odpowiedź jest oczywista – to nie jest proste, ale to jedyna droga do zbawienia i mimo trudów jest to droga piękna, bo wiemy, co jest na jej końcu: wieczność z Bogiem.

Jezus wielokrotnie podkreśla, że nas miłuje. Zależy Mu, żebyśmy byli pewni tej miłości i ufali Mu, bo jednocześnie jest to zaproszenie do trudnej drogi oddawania życia. Trwając w Bożej miłości będziemy pełni Jego radości, będziemy przyjaciółmi Jezusa, będziemy w Nim przynosić owoce, ale będziemy też oddawać życie w imię tej miłości za naszych przyjaciół. Jedni dosłownie oddadzą życie w męczeństwie, a inni rezygnując ze swoich planów, marzeń, poświęcając swój czas i siły, aby służyć tym, do których Bóg ich pośle.

Tak, miłość potrzebuje wytrwałości, bo to nie sielanka, ale decyzja, aby kochać niezależnie od trudności. Miłość wymaga przekraczania siebie, gotowości do wytrwałego naprawiania, kiedy coś się psuje i wiernego trwania, kiedy jest ciężko.

Trwanie w miłości Jezusa to decyzja, aby wiernie się z Nim spotykać na modlitwie mimo oschłości i z oddaniem służyć Mu w bliźnich mimo braku widocznych owoców.

Nie jest to łatwa droga, ale właśnie na niej Bóg wypełnia nas swoją radością, która nie wynika z naszych osiągnięć, ale wyłącznie z Jego miłości do nas.

s. Miriam OP

 

29 kwietnia 2018
V Niedziela Wielkanocna

Czytania liturgiczne:

Dz 9, 26-31

Ps 22

1 J 3, 18-24

J 15, 1-8

OWOCOWANIE

Pierwotnie ten komentarz planowałam o modlitwie kontemplacyjnej, czyli trwaniu przy Panu Jezusie i z Nim, o byciu w Jego obecności.

Ale gdy już miałam myśli przekładać na słowa, w wypadku samochodowym zginął mój Tata i ta Ewangelia, oświetlona bólem straty, nabrała nowego wymiaru.

Zatrzymały mnie wersety o owocowaniu. Szczególnie ten, w którym owocowanie związane jest z oczyszczaniem. Żeby plon był obfitszy i jakościowo lepszy, należy pozbyć się tego, co owoce zuboża, zagłusza, zacienia. Czasem jest to nadmiar winnych gron, częściej bezowocnych liści.

I w mojej konkretnej sytuacji odczytałam Boże Słowo jako wezwanie do oczyszczenia z planów, pomysłów, wyobrażeń, marzeń czy intencji modlitewnych, które nawet jeśli były dobre, były często tylko moje. A Pan Jezus zaprasza, żeby zdać się na Niego i pozwolić się poprowadzić Jemu tylko znaną ścieżką. To On jest Panem czasu, życia, śmierci. I to On ma najlepszy plan na moje owocowanie.

A wtedy, gdy ból i cierpienie zasłaniają horyzont, szczególnie mocno brzmi zdanie, że bez Niego nic uczynić nie mogę.

s. Katarzyna OP

22 kwietnia 2018
IV Niedziela Wielkanocna

Czytania liturgiczne:

Dz 4, 8-12

Ps 118

1 J 3, 1-2

J 10, 11-18

W brewiarzowej Godzinie Czytań na piątek III tygodnia Okresu Wielkanocnego znajdujemy kazanie św. Efrema, który tak opowiada o Dobrym Pasterzu:

„Ponieważ śmierć nie mogła Go pożreć bez ciała, ani też otchłań nie mogła pochłonąć Go bez ciała, zstąpił Pan w łono Dziewicy, aby wzięte z Niej człowieczeństwo mogło zaprowadzić Go do otchłani. (…)

Przyszedł do Ewy, matki wszystkich żyjących. Jest ona winnicą, której ogrodzenie śmierć wyłamała własnymi rękami Ewy, aby ta skosztowała swojego owocu. Dlatego Ewa, matka wszystkich żyjących, stała się dla nich wszystkich źródłem śmiercionośnym.

Ale zamiast Ewy, dawnej winorośli, zakwitła nowa latorośl winna, Maryja, w której zamieszkało nowe życie, Chrystus. I śmierć się przybliżyła, niczego nie przeczuwając, aby jak zwykle odebrać to, co do niej należy. Lecz oto w owocu, który miała zerwać, było ukryte Życie niweczące śmierć. (…)

Pan krzyż swój zatknął nad pożerającą wszystko otchłanią, a ludzkość przyprowadził do domu życia. Za sprawą drzewa upadła ludzkość aż do dna piekła; za sprawą drzewa wzniosła się do domu życia”.

Czytając to kazanie zrozumiałam, dlaczego na ikonach Zstąpienia do Otchłani Chrystus stoi na krzyżu, a krzyż ten rozpościera się nad przepaścią, czyniąc z siebie jak gdyby most, pozwalający mieszkańcom krainy śmierci wydostać się z niej. A stojący na drzewie krzyża Chrystus wyciąga rękę do Adama i do Ewy – do tej, która niegdyś wyciągnęła rękę ku innemu drzewu, dając posłuch wężowi i stając się źródłem śmiercionośnym. A zatem Chrystus – Dobry Pasterz – Życiodajne  Źródło – wszystko teraz odwraca, wszystko, wszystko naprawia, odnawia i naprawdę daje nam swoje życie.

s. Paula OP

15 kwietnia 2018
III Niedziela Wielkanocna

Czytania liturgiczne:

Dz 3, 13-15. 17-19

Ps 4

1 J 2, 1-5

Łk 24, 35-48

Męka i śmierć Jezusa była dla uczniów ogromnie trudnym przeżyciem. Już same ich reakcje i zachowania wobec tego faktu wywołały zapewne wielki zamęt w ich sercach. Podczas gdy są jeszcze przytłoczeni tymi doświadczeniami, dowiadują się, że Jezus żyje, a zaraz potem sami się z Nim spotykają. Ich serce i rozum nie są w stanie ogarnąć tych tajemnic. Mijają dwa tysiące lat, a kolejni uczniowie Jezusa stają zdumieni wobec tajemnic zbawienia i odpuszczenia grzechów. Jesteśmy za mali, by je pojąć, by jak najpełniej Go uwielbić i dziękować za Boże miłosierdzie. Dar miłości przerasta nas tak, że może ogarnąć nas nawet zmieszanie i lęk.

Ale Jezus wie doskonale, co dzieje się w nas. I wciąż powtarza: „Pokój wam” (Łk 24,36). Nie martwcie się tym, uciszcie wasze serca, po prostu trwajcie we mnie. Pokój wam…

s. Małgorzata OP

 

8 kwietnia 2018
Niedziela Miłosierdzia Bożego

Czytania liturgiczne:

Dz 4, 32-35

Ps 118

1 J 5, 1-6

J 20, 19-31

Miłosierdzie

„Jezus (…) stanął pośrodku”. To jest Miłosierdzie! Bóg przychodzi, aby być pośród nas, aby być w centrum naszego życia. Przychodzi i pokazuje swoje rany. Chce odwrócić naszą uwagę od naszych zamkniętych drzwi, które zamykamy z lęku, bo jesteśmy z siebie niezadowoleni, zamykamy grzechami. On przychodzi mimo zamkniętych drzwi. On już nas zbawił! Jego rany są dowodem tego, że to już się stało. Nasze zamknięte drzwi już nie są ważne.

Zaczynając rozważać ten fragment Ewangelii bardziej widziałam te zamknięte drzwi i na nich się skupiałam, znowu siebie stawiając w centrum. Ale Jezus pokazuje bardzo wyraźnie, że to nie tak. To On jest ważny! Jego śmierć i zmartwychwstanie mają być w centrum mojego myślenia. On chce być w centrum i nie boi się naszych niewierności, naszych lęków, nawet naszych grzechów. On wie, że to wszystko w nas jest, ale tym już się zajął – już nas odkupił. Teraz chce, żebyśmy my to zrozumieli i przyjęli Jego miłosierną miłość. Przyjęli, że to On jest Zbawicielem, że On nas zbawił, a nie my mamy zbawić samych siebie.

Możemy się skupiać na swoich słabościach, ale to do niczego nie prowadzi. Jezus chce, żebyśmy skupili się na Nim, na tym, że nasze odkupienie już się dokonało. Pozwala nam oglądać swoje rany. Zgadza się nawet na to, żebyśmy – jeśli tego potrzebujemy – wkładali w Jego rany palce. Pozwala nam dotknąć Jego ran. To zaproszenie do niezwykłej bliskości.

I daje nam pokój, bo kiedy przestajemy się skupiać na sobie, na tym, że nie zasługujemy, wtedy wszystko się w nas ucisza i pojawia się radość i gotowość do głoszenia, że Jezus jest Panem i Bogiem.

s. Miriam OP

 

1 kwietnia 2018
Niedziela Zmartwychwstania Pańskiego

Czytania liturgiczne:

Dz 10, 34a.37-43

Ps 118

Kol 3, 1-4 lub Kor 5, 6b-8

J 20, 1-9

SPOJRZENIE

Stając przed pustym grobem w wielkanocny poranek wiem, że tajemnica zmartwychwstania Pana Jezusa zupełnie mnie przerasta. Ale dzisiejsza Ewangelia daje mi nadzieję, że wiara i zrozumienie przychodzą stopniowo.

Maria Magdalena stała w ciemności na zewnątrz grobu i zobaczyła tylko kamień od niego odsunięty. Piotr wszedł do grobowca właściwie z biegu i zobaczył od razu dwa różne kawałki materiału leżące w dwóch różnych miejscach. A Jan (ów drugi uczeń) najpierw się nachylił i zajrzał do środka, a dopiero potem wszedł. Miał czas na refleksję, na porównanie tego, co zobaczył będąc jeszcze na zewnątrz (płótno), z tym, co ujrzał już w środku (płótno i zwiniętą chustę leżąca osobo). I uwierzył.

To ważna wskazówka dla mnie – wiara rozwija się stopniowo, domaga się zaangażowania, zrozumienia, spojrzenia na otaczającą rzeczywistość i zawsze jest darem.

s. Katarzyna OP

 

25 marca 2018
Niedziela Palmowa czyli Męki Pańskiej

Czytania liturgiczne:

Iz 50, 4-7

Ps 22

Flp 2, 6-11

Mk 14, 1 – 15, 47

Niedziela Palmowa Męki Pańskiej – tak Kościół nazywa dzisiejszy dzień. Zatrzymajmy się nad znaczeniem tych słów, nad znaczeniem ich połączenia, gdyż – jak myślę – mogą nam pomóc w zrozumieniu tego dnia i dni, które wkrótce nastąpią.

Niedziela – każda niedziela – jest dniem największej radości, jako upamiętnienie Zmartwychwstania Jezusa. Palmowe gałązki to radosny symbol chwalebnego zwycięstwa. Nadto gałązki z młodziutkimi listkami, które jako palmy przynosimy do kościoła, są znakiem wiosny, nowego życia, nowej nadziei.

Ale przecież jest to niedziela Męki Pańskiej. Czytana dziś Ewangelia zawiera w sobie te chwile i dni, które dla Jezusa i Jego uczniów były najboleśniejszymi momentami ich życia.

Jak zatem możliwe jest połączenie niedzielnej radości z rozważaniem męki Jezusa?

Gdy pierwszego dnia tygodnia, który jest naszą niedzielą, Zmartwychwstały Jezus ukazał się uczniom, ujrzeli oni w Jego przemienionym, chwalebnym ciele ślady po gwoździach i włóczni. Ale przecież wiemy, że te rany na zmartwychwstałym ciele Jezusa już nie są źródłem bólu ani smutku, gdyż zostały włączone w paschalną radość.

Dziś świętujemy początek tej tajemnicy. Niedziela Palmowa Męki Pańskiej opowiada nam o radości rodzącej się w bólu.

s. Paula OP

18 marca 2018
V Niedziela Wielkiego Postu

Czytania liturgiczne:

Jr 31, 31-34

Ps 51

Hbr 5, 7-9

J 12, 20-33

„Ojcze, wybaw Mnie od tej godziny” (J 12, 27). Rozważając czytania dzisiejszej niedzieli zrozumiałam, że w sercu noszę właśnie taką modlitwę. Gdy słyszę o cierpieniu innych osób, o wojnach i skandalach, gdy pomyślę o zagrożeniu poważną chorobą, gdy po prostu jest ktoś lub coś nie po mojej myśli – w sercu bezwiednie rozlega się wołanie: „Ojcze wybaw mnie, innych, od tej godziny!” Boję się grzechu, bólu, niesprawiedliwości, upokorzenia, kłamstwa…

„Teraz dusza moja doznała lęku i cóż mam powiedzieć?” (J 12, 27).

Ostatecznie Jezus mówi: „Właśnie dlatego przyszedłem na tę godzinę”. Chociaż „z głośnym wołaniem i płaczem zanosił gorące prośby i błagania” (Hbr 5,7), to jednocześnie wołał: „Ojcze, wsław Twoje imię!” (J 12,28).

Chcieć i nie chcieć jednocześnie. Wołać całym swym człowieczeństwem – „nie chcę umierać!” i pragnąć obumrzeć, by przynieść plon – ŻYCIE.

Jezu, prowadź mnie.

s. Małgorzata OP

 

11 marca 2018
IV Niedziela Wielkiego Postu

Czytania liturgiczne:

2 Krn 36, 14-16. 19-23

Ps 137

Ef 2, 4-10

J 3, 14-21

SĄD

Zatrzymał mnie w dzisiejszej Ewangelii dość zaskakujący opis Sądu, który nas czeka, albo może lepiej byłoby powiedzieć, który się nieustannie odbywa. Jest to Sąd, w którym to nie Sędzia wydaje wyrok.

Sędzią jest Jezus, który przyszedł, aby nas zbawić, a nie potępić. Daje nam Siebie – Światło, abyśmy poznali prawdziwą wartość naszych czynów. Może pojawić się dość logiczna myśl, że nie warto zbliżać się do tego Światła, które ma ujawnić wszystko. W końcu dobrze wiem, że na koncie mam zarówno czyny dobre, jak i złe… a może w tym Świetle okaże się, że tych złych jest więcej? Lepiej uważać!

Może to i myśl logiczna, ale tu nie ma ani słowa o tym, że ten „rachunek” czynów złych i dobrych ma wpływ na wyrok. „Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, żeby świat został przez Niego zbawiony” (J 3,17). Bóg ma jeden cel – zbawić nas, bo nas kocha i chce, żebyśmy żyli wiecznie z Nim. Dlatego dał nam swojego Syna, który został wywyższony na krzyżu, abyśmy mieli życie wieczne. Jezus na krzyżu obiecał niebo łotrowi, który Go o to poprosił, wybaczając mu wszystko, bo ten – mimo że jego „rachunek” dobrych i złych czynów pewnie nie był imponujący – uwierzył w zbawczą moc umierającego Jezusa.

Właśnie, bo nie chodzi o nasze „rachunki”, nasze „zasługiwanie”, ale o wiarę: „Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego” (J 3,18). Chodzi o wiarę w imię Jezusa, które oznacza „Jahwe zbawia”. Nie potępia, nie rozlicza, ale zbawia! Wierząc, pozwalamy Bogu działać; nie wierząc sami wydajemy na siebie wyrok potępienia, bo nikt inny nie może nas zbawić – tylko Jezus!

Zbliżajmy się do Światła. Trwajmy w Nim, abyśmy poznali siebie i swoje czyny i przyjęli z radością zbawczą moc Jezusa, która uzdalnia nas do coraz bardziej prawdziwej miłości.

s. Miriam OP

4 marca 2018
III Niedziela Wielkiego Postu

Czytania liturgiczne:

Wj 20, 1-17

Ps 19

1 Kor 1, 22-25

J 2, 13-25

TARGOWISKO

Wczoraj zaplanowałam, że dzisiejsze popołudnie będę mieć na przemyślenie i napisanie komentarza. Dzisiaj natomiast okazało się, że potrzeba, bym zastąpiła siostrę w kuchni, więc cały plan trzeba było przeorganizować i przed pracą przemyśleć o czym chcę opowiedzieć. Ale zanim zatrzymałam się nad tekstem Ewangelii, minęło ponad 20 minut, w których doświadczyłam wewnętrznego rozgardiaszu. Dlaczego o tym piszę, bo pozwoliło mi to w inny sposób popatrzeć na zachowanie Pana Jezusa, o którym słyszymy w trzecią niedzielę Wielkiego Postu.

Pan Jezus wchodzi do świątyni i robi w niej porządek: wyrzuca przekupniów, wywraca stoły bankierom, rozgania zwierzęta. Nie chce, by w domu Boga było targowisko. Przypomina, że ma tam być miejsce modlitwy.

Proste, jeśli się patrzy z dystansu, jeśli te porządki dotyczą czegoś, lub kogoś obok. Wtedy można przyznać Panu Jezusowi słuszność. Zgodzić się, że przecież nie mógł zrobić inaczej, że Jego zachowanie, choć gwałtowne, jest na miejscu.

Tylko, że tutaj nie chodzi o jakiś budynek czy przestrzeń. Świątynią, o którą troszczy się Pan jest moja dusza i serce wielokrotnie zabałaganione nadmiernymi troskami i pomysłami na dziś i jutro. Targowisko pełne zabiegania. Oczywiście mogę sama starać się je uprzątnąć, pozamiatać, wyczyścić. Ale dużo skuteczniej zrobi to Pan, jeżeli Mu na to pozwolę.

s. Katarzyna OP

 

25 lutego 2018
II Niedziela Wielkiego Postu

Czytania liturgiczne:

Rdz 22, 1-2.9-13.15-18

Ps 116B

Rz 8, 31b-34

Mk 9, 2-10

 

W dzisiejszym czytaniu z Księgi Rodzaju szczególnie poruszający jest dla mnie sposób, w jaki Izaak zostaje nazwany przez Boga. Bóg używa bowiem określeń wskazujących na to, że pragnie złożenia Mu ofiary najdroższej: „Twojego jedynego syna, którego miłujesz”.

Ale wsłuchajmy się uważnie w słowa Boga: On nie poleca Abrahamowi, aby Izaaka zabił, lecz mówi: „złóż w ofierze”. W przekonaniu Abrahama takie polecenie jest jednoznaczne z zabiciem ukochanego syna, ale – jak się wkrótce przekona – to nie śmierć stanowi istotę tej ofiary. Istotą całopalnej ofiary składanej Bogu jest pełne oddania wypełnienie Jego woli. – Także za cenę cierpienia i umierania.

Umiłowany Syn Boży – Jezus Chrystus – stał się doskonałą całopalną ofiarą. Jego życie całe oddane spełnianiu woli Ojca jest najpiękniejszym dla Niego darem. Dlatego śmierć Jezusa – zadana Mu przez ludzi i po ludzku straszliwa i haniebna – w Bożych oczach przemieniła się w dopełnienie tego, czym było całe Jego ziemskie życie: całopalnego daru miłości.

s. Paula OP

 

18 lutego 2018
I Niedziela Wielkiego Postu

Czytania liturgiczne:

Rdz 9, 8-15

Ps 25

1 P 3, 18-22

Mk 1, 12-15       

Duch Święty wyprowadził Jezusa na pustynię. Jezus chciał tego tak samo jak Duch Święty. Krótko przed tym odejściem, w czasie swego chrztu, Jezus w wyjątkowy sposób został ogarnięty miłością Ojca. Może chciał pozostać w takiej obecności Ojca jak najdłużej i odszedł na pustynię, by trwać w tym doświadczeniu? Ale to spotkanie Ojca i Syna w Duchu zakłócił nieproszony gość, który przez 40 dni „jak lew ryczący krążył” wokół Jezusa, szukając słabego punktu (por. 1P 5,8). Ale więź Jezusa z Ojcem to jest ogromny mur obronny i fundament zarazem. Ojciec jest przecież także na pustyni przy swoim Synu. Pamięć, wiedza, świadomość Jezusa o tym nie pozwoli uwierzyć w kłamstwa oskarżyciela.

Właściwie doczesne życie człowieka bardzo podobne jest do takiego trwania na pustyni. Nieustannie w naszej więzi z Ojcem przeszkadza oskarżyciel zakłamujący rzeczywistość. Czasem człowiek jest świadomy tego, że to szatan właśnie wtrąca się. Często jednak człowiek słucha go, nie odróżniając od swych własnych myśli, jego głosu fałszującego rzeczywistość.

Warto mieć głowę i serce wypełnione Słowem Ojca, wiarą w Jego stałą obecność. Wtedy nie tak łatwo damy się zwieść.

s. Małgorzata OP

 

11 lutego 2018
VI Niedziela Zwykła

Czytania liturgiczne:

Kpł 13, 1-2.45-46

Ps 32

1 Kor 10, 31 – 11,1

Mk 1, 40-45               

Rób, co do ciebie należy

„Nikomu nic nie mów”. Dlaczego Jezus tak surowo zabronił uzdrowionemu mówić? Przecież dzięki temu, że jednak rozgłaszał, co się wydarzyło, wielu przyszło do Jezusa.

Myślę, że Jezusowi nie zależy na tym, żeby przyszło wielu ciekawskich, którzy dowiedzieli się o cudzie. On chce spotkania z każdą, konkretną osobą – spotkania, które jest wyrazem wiary. Fundamentem wiary jest żywa relacja z Bogiem, a nie cuda, które nas pociągają na chwilę. Jezus nie czyni więc cudów, aby nas przekonać do wiary. Czyni je z miłości, widząc wiarę, która potrafi je przyjąć.

Wsłuchując się w słowa trędowatego: „jeśli chcesz…”, dostrzegam jeszcze jeden powód zakazu mówienia. W tej pokornej prośbie słyszę pragnienie poznania woli Bożej i tego, by realizowała się ona w życiu proszącego. Czasem nie rozumiemy tej woli i trudno nam ją przyjąć. Jezus pokazuje nam sposób dawania świadectwa niezależnie od tego, czy prawdę o tym, że Bóg jest wszechmocny, że nas kocha i wie czego nam potrzeba, chcielibyśmy wykrzyczeć całemu światu, czy potrafilibyśmy ją tylko wydukać przez łzy w samotności. „Idź, pokaż się kapłanowi i złóż za swe oczyszczenie ofiarę, którą przepisał Mojżesz, na świadectwo dla nich”. Innymi słowy: idź i rób, co do ciebie należy. To jest świadectwo, na którym Jezusowi zależy: żyć, kochać, pracować i służyć z miłością. Niezależnie od trudności i od emocji ufać Mu i dawać świadectwo tego zaufania poprzez wierność swoim obowiązkom w codzienności. Takim świadectwem pewnie nie pociągniemy tłumów, ale może umożliwimy komuś spotkanie żywego Boga, który daje nam siły, żeby po prostu żyć.

Widzę w tym też piękne zaproszenie do tego, żeby nie tyle rozgłaszać, że wola Boża realizuje się w naszym życiu, ale raczej w pełni tą wolą Bożą żyć.

s. Miriam OP

4 lutego 2018
V Niedziela Zwykła

Czytania liturgiczne:

Hi 7, 1-4.6-7

Ps 147A

1 Kor 9, 16-19.22-23

Mk 1, 29-39                                                                                                                                                     

RÓWNOWAGA

„Nad ranem, kiedy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił.” – Tak o Panu Jezusie pisze ewangelista św. Marek, podsumowując niejako poprzedni pracowity dzień, który Pan spędził na nauczaniu w synagodze, uzdrawianiu chorych, wypędzaniu złych duchów i spotkaniu z mieszkańcami Kafarnaum, gdy „całe miasto zebrało się u drzwi”.

Te słowa – właśnie o wyjściu na modlitwę – szczególnie zwróciły moją uwagą. Odczytałam je jako wskazówkę i zaproszenie do naśladowania zachowania Pana Jezusa. On znalazł odpowiednie proporcje między aktywnością i kontemplacją, między działaniem i słuchaniem, między pracą i odpoczynkiem. Poszukał miejsca, gdzie mógł być sam na sam z Ojcem, by z Nim rozmawiać. A skoro On Bóg – Człowiek potrzebował i szukał takiej przestrzeni i czasu, to tym bardziej ja powinnam szukać w sobie i wokół siebie takiej równowagi. Równowagi, która wyhamuje codzienne zabieganie i otworzy na to co nadprzyrodzone i wiecznie trwałe.

s. Katarzyna OP

28 stycznia 2018
IV Niedziela Zwykła

Czytania liturgiczne:

Pwt 18, 15-20

Ps 95

1 Kor 7, 32-35

Mk 1, 21-28                                                                                                                                                     

Znając nauczanie św. Pawła, jesteśmy pewni, że czytany dziś fragment jego 1 Listu do Koryntian w żaden sposób nie jest afirmacją samotniczego życia. Wystarczy przeczytać 12 i 13 rozdział tego samego listu, aby się o tym przekonać. A jednak słyszymy dziś, jak Apostoł mówi nam o potrzebie chrześcijańskiej samotności. Jak zatem pojąć tę tajemnicę?
Nieoczekiwanie pomocą w jej zrozumieniu okazała się dla mnie lektura zapisków zmarłego w 1973 r. Jakuba Maritaina – francuskiego filozofa, który przebył niezwykłą drogę od ateizmu do życia pełnią chrześcijaństwa. Jakub wraz ze swoją ukochaną żoną Raissą oraz jej siostrą Werą stworzyli – jakby na wzór rodzeństwa z Betanii – piękną wspólnotę skupioną wokół Chrystusa. I oto, jak pisze o tym Maritain:

„Nie wydaje mi się, aby kiedykolwiek między istotami ludzkimi była ściślejsza i głębsza jedność od tej, której doświadczaliśmy między sobą. Można powiedzieć, że jeden oddech podtrzymywał w nas życie. A mimo to wobec wolności drugiego każdy zachowywał sakralny szacunek. Ale przede wszystkim w sercu tej cudownej więzi miłości, która była dziełem łaski Boga, każdy nosił w sobie nienaruszalną samotność. Jakaż to tajemnica! W miarę upływu lat pogłębiała się jedność naszej małej owczarni, lecz równocześnie, czasami – mówiąc prawdę – w sposób wręcz krzyżujący, wzrastała samotność każdego z nas. Lecz ta właśnie część należała do Boga”.

A zatem istnieje taki rodzaj samotności, który nie jest osamotnieniem ani izolacją, lecz – wręcz przeciwnie – jest otwieraniem się na to, co nadprzyrodzone, nieskończone i wieczne: na Bożą miłość, którą możemy – jako najpiękniejszy dar – składać sobie nawzajem.

s. Paula OP

 

21 stycznia 2018
III Niedziela Zwykła

Czytania liturgiczne:

Jon 3, 1-5.10

Ps 25

1 Kor 7, 29-31  

Mk 1, 14-20     

„Pójdź za mną” (por. Mk 1,17). Jezus woła tak w różnych momentach życia, a nawet w różnych chwilach dnia. Nie wiadomo, kiedy Jezus zawoła, ale chce, abym była wtedy gotowa zostawić sieci.

Co jest moimi „sieciami”? Co takiego jest w moim życiu, codzienności, mentalności, o co dbam, chronię, jest mi to niezbędne? Ktoś mi powiedział niedawno, że do łowienia ludzi nie są potrzebne sieci. Być wolnym od sieci, które zarzucam, naprawiam, czyszczę… Czyli: płakać tak, jakbym nie płakała, radować się tak, jakbym się nie radowała (por. 1 Kor 7, 30)… To nie jest brak zaangażowania, ale gotowość zostawienia, przemiany, gdy Jezus powie: „Chodź, zostaw to, bo to niepotrzebne do łowienia ludzi.”

A może dopiero kiedy Go usłyszę, będę wiedziała, co zostawić? Trzeba tylko nasłuchiwać…

s. Małgorzata OP

 

14 stycznia 2018
II Niedziela Zwykła

Czytania liturgiczne:

1 Sm 3, 3b-10.19

Ps 40

1 Kor 6, 13c-15a. 17-20  

J 1, 35-42                                                                                                                                                      

ŚWIADECTWO

Od kilku dni, w kontekście dzisiejszej Ewangelii, przyglądam się uczniom, którzy poszli za Panem Jezusem i wciąż wraca do mnie zdanie „Poszli więc i zobaczyli, gdzie mieszka, i tego dnia pozostali u Niego”.

Oni, Andrzej i jego bezimienny towarzysz, nie tylko poszli i zobaczyli, gdzie mieszka Baranek Boży. Oni pozwolili się zaprosić Panu Jezusowi w Jego codzienność. Pozostali u Niego, więc zapewne rozmawiali z Nim, zjedli razem posiłek, może podpatrywali, jak się modli. Jednym słowem byli z Panem Jezusem.

I tu w doświadczeniu obecności Boga, Boga, który jest bliski i jest blisko, widzę klucz do ewangelizacji, do świadectwa, do opowiadania o Nim. Moje głoszenie przyniesie owoc tylko wtedy, gdy rzeczywiście spotkam Pana i pozwolę się Jemu przemieniać.

s. Katarzyna OP

7 stycznia 2018
Niedziela Chrztu Pańskiego

Czytania liturgiczne:

Iz 42, 1-4.6-7

Ps 29  

Dz 10, 34-38   

Mk 1, 6b-11                                                                                                                                                       

O poranku w Uroczystość Objawienia Pańskiego – zwaną u nas świętem Trzech Króli – śpiewamy w modlitwie brewiarzowej jedną z najpiękniejszych antyfon: „Dzisiaj się Kościół złączył z Chrystusem, swoim Oblubieńcem, który go z grzechów obmył w Jordanie; biegną mędrcy z darami na królewskie gody, a woda przemieniona w wino cieszy biesiadników”. – Łączą się tym samym w jedno trzy tajemnice z życia Chrystusa: pokłon mędrców, chrzest w Jordanie i wesele w Kanie Galilejskiej. Wszystkie te tajemnice nazywamy Objawieniem Pańskim. Każda z nich opowiada nam na swój sposób o czymś niesłychanym, zdumiewającym, zachwycającym: o Synu Bożym, który – trwając w doskonałym szczęściu Trójcy Świętej – pragnie do tej pełni szczęścia włączyć nas, a czyni to, schodząc ku człowieczemu nieszczęściu, ku ludzkiej nędzy. Chrystus naprawdę dotyka wszystkiego co ludzkie – zarówno pięknych darów, ofiarowanych Mu przez mędrców, jak i ludzkiej nędzy, zanurzonej w wodach Jordanu. Wychodzi naprzeciw temu wszystkiemu, aby przemienić wodę – także tę brudną wodę – w czyste wino. A czyste wino – w swą świętą Krew.

s. Paula OP

rok 2017